Zakopane — portal z-ne.pl

Wojenni kurierzy będą mieli pomnik

20.05.2009

Wojenni kurierzy będą mieli pomnik

Jednak pod Giewontem zdania na temat pomnika są podzielone. Działalność kurierów tatrzańskich w czasie drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu, ich bohaterstwo, często przypłacone cierpieniem w Katowni Podhala i śmiercią, dziś jest nieco zapomniane. Częściej góralom wytyka się współpracę z okupantem w ramach Goralenvolk. O tym, że wielu z nich bohatersko służyło Ojczyźnie, mówi się mniej.

Do takich niewątpliwie należeli kurierzy tatrzańscy, którzy wywodzili się głównie ze środowiska przewodnickiego, taternickiego, narciarzy, ale i zwykłych górali. Bowiem przeprowadzić ludzi do Budapesztu przez tatrzańskie szczyty i dobrze strzeżoną granicę, byle kto nie mógł. To umieli tylko ludzie stąd. Przeprowadzili oni tysiące ochotników do tworzącej się armii polskiej – najpierw we Francji, potem w Anglii. Przenosili meldunki, pieniądze, broń. Stałą łączność kurierską Warszawy z Budapesztem i Londynem zorganizował Wacław Felczak. Jego grób znajduje się na zakopiańskim Starym Cmentarzu na Pęksowym Brzyzku.

– Już najwyższy czas, by Zakopane zapisało na trwałe nazwisko profesora Wacława Felczaka i kurierów tatrzańskich na pomniku, który powinien stanąć na najbardziej godnym miejscu w mieście w 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej – uważa Franciszek Oremus, prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Żołnierzy AK i Więźniów Politycznych w Krakowie. Jak dodaje, zwrócił się w tej sprawie do burmistrza Zakopanego, jednak ten odmówił wsparcia finansowego. – Jednak mamy już chętnych, którzy sfinansowaliby budowę pomnika – tłumaczy prezes Oremus. – Trwają rozmowy z krakowskim Bractwem Kurkowym, które jest skłonne dać na ten cel pieniądze. Teraz chodzi o wyznaczenie miejsca na pomnik.

Ale – jak zaznacza prezes – i tu prowadzone są rozmowy, a wszystko jest jak na najlepszej drodze. – Mam nadzieję, że zbudujemy pomnik na 70. rocznicę wybuchu wojny – mówi Oremus.

Robert Kowalski, prezes nowotarskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego, również uważa, że pomnik dla kurierów tatrzańskich powinien powstać w Zakopanem. – Zakopane jest takim symbolicznym miejscem, które łączy wszystkich kurierów. I tych co działali w Tatrach, i tych z Beskidów. Tych co działali w czasie wojny, jak i tych, co byli kurierami po 45 roku – mówi Kowalski.

Inicjatywę kombatantów jak najbardziej popiera też Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. Twierdzi, że rozmawiał już o tym z przewodnikami i organizacjami kombatanckimi. Ale, jak zaznacza, wybudowanie pomnika nie jest rolą burmistrza. – Wystąpię do rady miasta, by zajęła się tą sprawą i wskazała miejsce na pomnik. Jednak uważam, że powinien on powstać ze środków społecznych – podkreśla Janusz Majcher.

Jednak nie wszyscy kombatanci opowiadają się za postawieniem takiego pomnika. O dziwo, ostatni żyjący kurier tatrzański, doktor Wincenty Galica, twierdzi, że nie ma takiej potrzeby.

– Kurierzy tatrzańscy są już upamiętnieni. Jest tablica pamiątkowa na Starym Cmentarzu, gdzie zostali spisani – podkreśla dr Galica, dzięki któremu tablica została wykonana. – I to wystarczy. Pomnika nie trzeba. Lepiej wybudować pomnik przy Katowni Podhala dla więźniów Palace.

Tego samego zdania jest Jan Krupski, długoletni przewodnik tatrzański, kierownik Urzędu ds. Kombatantów w Zakopanem. – Tablica wystarczy. Dodatkowego pomnika według mnie już nie trzeba – mówi Krupski.

Halina Kraczyńska

Ostatni żyjący kurier tatrzański

Gdy wojna wybuchła, Wincenty Galica miał 23 lata (urodził się 29 października 1916 r. w Zakopanem). Jako były harcerz znalazł się wśród tych, którzy we wrześniu wyruszyli na koniach, z szablą w ręku, by bronić napadniętej przez hitlerowców Ojczyzny.

Po klęsce kampanii wrześniowej udało mu się przedostać do partyzantów w Gorcach, gdzie pod pseudonimem „Pokrzyk” walczył z okupantem. W latach 1940-41 jako kurier prowadził ludzi przez górzystą granicę aż do Budapesztu. Działalność Wincentego Galicy przerwało aresztowanie. W Palace, Katowni Podhala, zaczęła się jego wojenna gehenna. Stąd jeniec Galica trafił do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, potem do Mathausen-Gusen i Sachsenhausen. Po wojennej tułaczce powrócił do swoich dopiero w 1946 roku. Dzięki jego uporowi powstało Muzeum Walki i Męczeństwa „Palace”.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/05/20