Pacjenci do szpitala busem nie dojadą
25.05.2009
– Od dawna czynię starania, aby busy z linii regularnych działających w naszym mieście dojeżdżały do szpitala – mówi Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. – Do szpitala i poradni specjalistycznych, jakie tam działają, powinien być dla pacjentów szybki i tani dojazd. Tymczasem obecnie nie dojeżdżają tam ani autobusy, ani busy. Wielokrotnie apelowałem do przewoźników prywatnych, aby nawet do działających już linii dodali przystanek przy szpitalu. Apele do chwili obecnej nic nie dały.
Rzeczywiście, póki co do szpitala można dojechać samochodem lub taksówką. Przewoźnicy tłumaczą że sprawa wcale nie jest taka prosta.
– Z nami nikt z władz miasta w tej sprawie nie rozmawiał – mówi Jakub Karpiński ze Zrzeszenia Transportu Prywatnego. – Ale od razu zaznaczam, że sprawa nie jest prosta. Linię można tworzyć, jeśli jest szansa, że będzie ona rentowna. Przewoźnicy to ludzie, którzy z opłat od pasażerów muszą utrzymać siebie, autobus i rodzinę. A jeśli na kursie będzie jedna czy dwie osoby, to taka linia przynosi stratę. Nieraz wójtowie z różnych gmin zwracają się do nas z propozycjami, aby uruchomić jakiś kurs. Potem okazuje się, że chętnych nie ma. Gmina Zakopane może dofinansować połączenie ze szpitalem. Nie sądzę jednak, aby burmistrz zgodził się na takie rozwiązanie.
Dyrekcja placówki zapewnia, że jeśli będzie propozycja zorganizowania kursu, na pewno pomoże.
– Jeśli jest taka potrzeba, to oczywiście nie mam nic przeciwko temu – podkreśla Regina Tokarz, dyrektor szpitala powiatowego w Zakopanem. – Jak tylko będzie chętna firma przewozowa, udostępnię miejsce na zorganizowanie przystanku. Na pewno ruch dałoby się tak zorganizować, żeby nie było przy szpitalu problemów. Obserwuję, że większość pacjentów przyjeżdża lub jest dowożona samochodami. Takie mamy czasy, że każdy już dysponuje swoim transportem.
Wydaje się jednak, że mimo dobrej woli dyrekcji szpitala i władz Zakopanego kurs szybko nie powstanie. Wyjaśniają to busiarze.
– Kurs jest dochodowy, gdy jeżdżą nim turyści – mówi nam jeden z przewoźników. – Trasa do szpitala na pewno byłaby deficytowa. W każdym biznesie liczy się zysk. I nikt nie będzie busem woził powietrza.
Przemysław Bolechowski
Na dworzec
Najbliższy postój busów jest na dworcu PKS przy ul. Kościuszki. To ok. 1,3 km od szpitala. Dla osoby starszej to bardzo ciężka trasa.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/05/25

