Dali im miejsce, a teraz narzekają
09.06.2009
Tymczasem okazało się, że większość stoisk z chińszczyzną działa na prywatnych terenach wynajmowanych odpłatnie przez... tychże przedsiębiorców. Handel tandetą na zakopiańskich Krupówkach to prawdziwa plaga. Praktycznie co kilka metrów sprzedawane są różnego rodzaju pamiątki. Choć trudno znaleźć góralski kapelusz czy ciupagę. Są rażące prądem długopisy, plastikowe miecze, maskotki różnych dziwnych stworów i koszulki z napisami wszelkiego rodzaju.
Takie Krupówki nie podobają się przedsiębiorcom prowadzącym swój biznes w centrum Zakopanego i zażądali od władz miasta działań. Tu pojawiła się pewna niespodzianka, bowiem w czasie kontroli okazało się, że spora część bazaru na Krupówkach stoi nie na miejskim a prywatnym terenie.
– Bramy prywatnych kamienic wykorzystywane są jako miejsca handlu – wylicza burmistrz Janusz Majcher. – Do tego jeśli jakiś prywatny przedsiębiorca ma choć metr kwadratowy powierzchni to zaraz pojawiają się tam stoiska z wszelakim asortymentem. Oskarża się więc władze, że nie dają sobie rady z handlem na ulicy a na poboczach za zgodą właścicieli terenu dzieje się to samo.
Burmistrz zapowiada, że będzie rozmawiać z przedsiębiorcami, aby z prywatnego terenu zniknęły stragany i stoiska. Jako przykład podaje m.in. budynek Orbisu, przy którym działa kilka stoisk. Z zarzutami zgadza się Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, a zarazem dyrektor BP Orbis.
– Krupówki na pewno wymagają generalnego remanentu – zaznacza. – Jedna sprawa to nielegalny handel, a inna ci, którzy legalnie prowadzą swoją działalność a teren dzierżawią od osób prywatnych. Szefowa Orbisu deklaruje, że może zrezygnować z wynajmu terenu na handel, ale pod jednym warunkiem.
– Jeśli wszyscy przedsiębiorcy tak zadecydują – zaznacza. – Trzeba też opracować koncepcję jakich Krupówek chcemy i może wyznaczyć kilka miejsc na handel takimi produktami?
Przedsiębiorcy i władze miasta doszły do porozumienia. Nieoficjalne przedsiębiorcy mówią, że na Krupówkach sprzedaje się to, czego chcą turyści.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/06/09

