Zakopane — portal z-ne.pl

Reklamy zasłaniają nam smrekowy las

24.06.2009

Reklamy zasłaniają nam smrekowy las

Okazuje się, że baner wisi legalnie. Sytuacja pokazuje jednak, że mieszańcy Zakopanego mają dość samowoli w wieszaniu czegokolwiek. Dlatego sami pilnują, aby w mieście był porządek. Od jakiegoś czasu na pergoli przy placu Niepodległości pojawiło się kilka reklam „Żywego Muzeum” prowadzonego przez Fundację „Skansen”. Zwrócił na to uwagę jeden z naszych czytelników, który ciekaw jest, kto wydał zgodę na jej zawieszenie.

– To teren miejski i zaskoczyło mnie, że ktoś powiesił na kolumnach i barierkach w parku tablice reklamowe – mówi czytelnik. – Jestem ciekaw, czy władze miasta wiedzą o tym. Jeśli nie będziemy tego pilnować, to wkrótce może się okazać, że każdy i to byle gdzie będzie wieszał swoje reklamy. A i tak w Zakopanem jest ich stanowczo za dużo.

Władze miasta tłumaczą, że teren ten nie jest pod ich nadzorem.

– Plac Niepodległości leży w gestii Biura Promocji – mówi Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. – To od Biura zależy, czy coś może tam zawisnąć, czy nie. W innych gminnych miejscach bardzo skrupulatnie przestrzegamy, aby nic nie zawisło bez naszego zezwolenia. Plac Niepodległości należy więc do miejskiej promocji. A ta zapewnia, że właściciel tablic wcześniej wszystko z nimi uzgodnił.

– Nie ma tu nic nielegalnego – uspokaja Andrzej Kawecki, dyrektor Biura Promocji Zakopanego. – Wydałem na to zgodę, bo w muzeum jest ciekawa ekspozycja, a to dla turystów atrakcja. Oby więcej takich ciekawostek w naszym mieście powstawało. Nie ma w tym nic złego, że Fundacja „Skansen” wywiesiła tablicę. W przeciwnym razie nikt by na ekspozycję nie trafił.

W muzeum można zobaczyć miniatury domów w stylu zakopiańskim. Mieszkańcy podkreślają jednak, że generalnie reklam w Zakopanem jest za dużo.

– Ogólnie przeszkadzają w krajobrazie – uważa Anna Budz, mieszkanka ulicy Kościeliskiej. – Wjeżdża się pod Tatry i zamiast lasu smreków widać las reklam. Powinno ich być zdecydowanie mniej. Powinny też być bardziej estetyczne, a nie takie jak są teraz. Wiele jeżdżę po Europie i tam nie ma takiej wolnej amerykanki w tej dziedzinie. Nie ma kurortów, gdzie turystów wita przy ulicy „las bylejakości”. Obecnie to, co się dzieje na ulicach i na kamienicach, jest dla nas wszystkich antyreklamą.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/06/24