Ludzie grożą radnym
08.07.2009
Plany zagospodarowania przestrzennego dla kolejnych dzielnic Zakopanego w jakimś sensie przesądzą też i o losach ludzkich. Planiści bowiem decydują, które działki będą budowlane i wartościowe, a na których nie będzie można nic postawić. Stąd i ogromne zainteresowanie tworzonymi dokumentami i nerwy ludzi, którzy dowiadują się, że ich teren będzie zawsze łąką.
– Nie jeden raz odbieram telefony od zdenerwowanych ludzi i wysłuchuję pogróżek – przyznaje Jan Karpiel Bułecka.
– Ludzie nie wiedzą, że my radni czy komisja architektury nie ma nic wspólnego z tworzeniem planu i to nam się głównie obrywa.
Jak ocenia architekt, napór na stawianie pensjonatów i apartamentów jest ogromny.
– Jak tak dalej pójdzie to wodę będziemy wiadrami nosić z Morskiego Oka – mówi Jan Karpiel Bułecka. – Bo tej w wodociągach nam zabraknie. Każdy żąda i oczekuje, że to właśnie jego działka ma być budowlana. Jeśli zaś ma być inaczej, dochodzi dosłownie do dzikich awantur.
Dlatego radni chcą, aby władze Zakopanego organizowały spotkania z mieszkańcami, gdzie będą omawiane przygotowywane plany, ale i będzie omawiane to jak one powstają. Są i tacy, którzy uważają, że już dawno powinno się ludziom powiedzieć, że zabudować całego Zakopanego się nie da.
– Nigdy nie będzie tak, że wszyscy dostaną zgodę na stawianie budynków – przyznaje Andrzej Gąsienica Makowski starosta tatrzański.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/08
