Nawoływali, żeby nie jeść mięsa, bo chów hodowlany nie jest humanitarny
08.07.2009
Namawiano też turystów do wegetarianizmu jako jedynej słusznej i naturalnej metodzie żywienia. Turyści przyznawali, że na pewno mięso z chowu przemysłowego do zdrowych nie należy z drugiej strony podkreślali, że mięsa na pewno się nie wyrzekną. Jak bowiem można być na Podhalu i nie spróbować aromatycznej jagnięciny?
– Krowa pasąca się na łące, czy świnka kąpiąca się w błocie to widok, który odchodzi do przeszłości – alarmuje Marta Paciorkowska, organizatorka akcji na Krupówkach. – Zwierzęta w takich hodowlach ściśnięte są w małych klatkach. Aby nie stwarzały problemów są okaleczane. Bez znieczulenia obcina się im ogony, kastruje samce świń, a kurom obcina się dzioby.
– Namawiam też aby zrezygnowali z jedzenie mięsa – mówi Tomasz Michnik, uczestnik akcji. Turyści z zaciekawieniem przystawali, ale nie byli do końca przekonani, że ekolodzy mają rację co do jedzenia mięsa.
(bol)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/08

