Zakopane — portal z-ne.pl

Zgoda na jeden dom

14.07.2009

Zgoda na jeden dom

W tej sprawie wypowiedziało się nawet samorządowe kolegium odwoławcze, które nakazało góralce wydać warunki zabudowy. Na ostatniej sesji rady miasta doszło do dyskusji na temat losów nieszczęsnej działki, a potem do wizji lokalnej. Czy pozwolenie wydane góralce będzie teraz oznaczać, że Polanę Szymoszkową czeka zabudowywanie?

Zezwolenie na budowę może wywołać prawdziwą lawinę kolejnych wniosków. Cały spór dotyczy działki położonej na Polanie Szymoszkowej. W prostej linii teren, gdzie góralka chce postawić – jak mówi – dla swoich dzieci jednorodzinny dom, dzieli od wyciągu narciarskiego jakieś 60–70 metrów. Wielokrotnie odmowę wydania zezwolenia tłumaczono tym, że jeśli jeden właściciel dostanie zgodę na wybudowanie się, to zaraz do urzędu trafią kolejni. Teraz jednak po wizji lokalnej góralce obiecano, że zgodę otrzyma. Ta jednak wciąż nie wierzy, że to koniec jej kłopotów.

– Znów dostałam pismo od burmistrza Zakopanego, tym razem że nie mam drogi dojazdowej – mówi nam Zofia Dróżdż. – Powiem szczerze, że ręce po prostu opadają. Ja już chyba umrę, a zgody się nie doczekam. Przecież mam drogę dojazdową, i to wytyczoną przez starostwo. Nie interesuje mnie, czy dokumentacja powiatu jest w porządku. Czekam na ostateczną decyzję i jeśli dostanę odmowę, to pójdę z moją krzywdą do sądu.

Walka górali z machiną urzędniczą trwa. I tak naprawdę nie wiadomo, jak cała sprawa się skończy.

– Samotny człowiek jest skazany na przegraną w zderzeniu z urzędniczą machiną – mówi Maria Gruszkowa, prezes Stowarzyszenia Obrony Praw Obywateli Powiatu Tatrzańskiego, która interweniowała w sprawia góralki. – Ta pani, idąc kiedyś do urzędu po zezwolenie, usłyszała, że nie wygląda na taką, co się będzie budować. Kobieta w słusznym wieku, normalnie ubrana! Miała się ubrać jak tirówka i iść z pępkiem na wierzchu? Boleję nad tym, że nikt jej nie powie, co powinna załatwić, tylko odsyła się ją do kolejnych urzędów.

Przed góralką jeszcze daleka droga do tego, aby móc w końcu postawić dom.

– Jeśli ta pani spełni wymagania formalne, będzie mogła się wybudować – potwierdza Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego.

– Ta sprawa ma wiele wątków i nie jest prosta. Trzeba część terenu, gdzie jest droga dojazdowa, przekwalifikować z terenu leśnego. Należy ostatecznie ustalić też, czy istnieje do tej działki droga dojazdowa. Tu wątpliwości ma powiat, a nie my. Niestety, mam obawy, że jeśli pani Zofia dostanie zezwolenie, to właściciele sąsiednich działek też wystąpią o zezwolenia. Powstaną tam wtedy nie domki jednorodzinne, lecz apartamentowce – mówi burmistrz Majcher.

Urzędnicy zastanawiają się teraz, jak temu zapobiec.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/14