Niezwykła podróż fasiągami z Krakowa pod samiuśkie Tatry
15.07.2009
Rozpocznie się w sobotę o godz. 10.05 tuż po wysłuchaniu hejnału mariackiego na Rynku Głównym, nieopodal wieży Ratuszowej. Chwilę wcześniej, o godz. 9.30, w tym samym miejscu mieszkańcy Krakowa i turyści będą mogli obejrzeć scenki teatralne o podróży do Zakopanego.
– Fasiągi przejadą ulicami Grodzką, Stradom, Krakowską, Kalwaryjską, Wadowicką i Zakopiańską, później skręcą w kierunku Swoszowic, a stąd w stronę Świątnik Górnych – mówi Katarzyna Gądek, dyrektorka Biura Marketingu Turystycznego w Krakowie. W miejscowościach, w których zaplanowano przystanki, gości witać będą mieszkańcy i władze miasta – opowiada Bartek Piotrowski, reżyser całego przedsięwzięcia. – Nie obędzie się bez występów artystycznych, przedstawień teatralnych i wspólnego zwiedzania.
– Zakopane przywita wszystkich gości bardzo serdecznie – zaprasza burmistrz Janusz Majcher. Tym bardziej, że miasto obchodzi okrągłą, 100. rocznicę powstania TOPR, śmierci Heleny Modrzejewskiej oraz 200-lecie urodzin Sabały. – Dlatego czekamy na gości – zachęca Majcher.
Fasiągi pojadą bocznymi drogami tak, by nie blokować zakopianki. Być może taki sposób zwiedzania znajdzie uznanie w oczach turystów. – Nie ma się co martwić o konie – śmieje się Andrzej Kawecki, dyrektor Biura Promocji Zakopanego.
– Pojedzie z nami weterynarz, będzie zapasowy fasiąg, a rumaki będziemy zmieniać co 20 km. Myślę, że przed stu laty było gorzej. Konie z Kuźnic ciągnęły fury wyładowane żelazem i jechały na krakowski Kazimierz, tu zabierały letników i wracały do Zakopanego – opowiada.
Walery Eliasz-Radzikowski w „Ilustrowanym przewodniku do Tatr, Pienin i Szczawnic” opisuje, że za taką podróż trzeba było zapłacić 10 guldenów. Godzić się na zapłatę radził przed podróżą, bo jak pisał, górale to łakomy naród i czasem chcieli więcej pieniędzy.
Marian Satała
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/15

