Zakopane — portal z-ne.pl

Zasady nie dla fiakrów

17.07.2009

Zasady nie dla fiakrów

– Zauważyłem, że fiakrzy z Olczy, Pardałówki, Frączkówki, którzy wożą turystów, mają za nic ten nowy regulamin – twierdzi pan Jan z Olczy. – Z tego, co wiem, zabraniał on, zresztą i słusznie, nieletnim, czyli tym .co nie ukończyli 18. roku życia, powozić. Ale u nas, wiadomo, jak jest. Teraz, jak zaczęły się wakacje, to tych młodych jeszcze więcej widać na koźle powożących, bo mają czas i wyręczają ojców. A często też chcą sobie zarobić na własne potrzeby.

Nie tylko ten przepis jednak zakopiańscy fiakrzy łamią. Kilka dni temu policjanci z „drogówki” zatrzymali pijanego dorożkarza z Kościeliska. Miał ponad jeden promil alkoholu we krwi. Zgodnie z regulaminem woźnicy, tak jak każdemu uczestnikowi ruchu – nie wolno spożywać ani alkoholu, ani żadnych środków odurzających.

Niestety, sporo do życzenia pozostawia też strój dorożkarzy. Mieli być wystrojeni czysto, schludnie, po góralsku, a zdarzają się przypadki, że nie widać, czy aby koszula na pewno jest biała.

– Mnie tam żaden regulamin nie nakaże, jak mam chodzić ubrany! Czy po pańsku, czy jak dziad – śmieje się Andrzej Laskowy, fiakier z Krupówek. – Ubieram się od początku fiakrowania po góralsku, tak jak ubierał się mój ojciec. A że czysto, to się ma samo przez się! Przecież brudny na ulicę nie wyjdę! Śnieżnobiałe koszule, ładne góralskie stroje noszą zresztą wszyscy fiakrzy z postoju na Krupówkach. Pan Andrzej dodaje, że pozostałych zasad z regulaminu też przestrzegają, bo od zawsze przestrzegali.

Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego, mówi, że nie ma problemu, jeśli chodzi o przestrzeganie regulaminu, z fiakrami zrzeszonymi w Związku Podhalan. – Niestety, nie wszyscy dorożkarze są członkami tegoż Związku Podhalan i ich wprowadzony regulamin właściwie nie obowiązuje – wyjaśnia burmistrz Solik. – Mamy problem, jak do nich skutecznie trafić, aby nie psuli wizerunku zakopiańskiego fiakra. Tu jest zadanie dla policji i straży miejskiej, by ich kontrolowali.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/17