Miłośnicy nart w „GK”
01.08.2009
– Te kilka par, które przyniosłem, to przekrój historii narciarstwa – mówi Mieczysław Król-Łęgowski. – Jest na przykład para nart z czasów okupacji. Są deski, na których przeszedł kurier z Węgier do Zakopanego. A potem sprzęt leżał długi czas schowany pod sianem. Teraz doczekał się tego, że będzie, myślę, prezentowany w moim muzeum narciarstwa. Tu obok mamy kijek narciarski nazywany przez górali popularnie „bambusem”. Dla przypomnienia, kiedyś o narciarzach mówiono „skijorze”. Są też tutaj przyniesione przeze mnie narty z legendarnej wytwórni „Zubka”. Ale te kilka par, które dzisiaj mam ze sobą, to zaledwie cząstka tego, co przez te wszystkie lata udało mi się zebrać i odnaleźć. Goście naszej redakcji podkreślają, że stary sprzęt narciarski ma duszę...
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/08/01

