Zakopane — portal z-ne.pl

Dramat na Żywczańskim

05.08.2009

Dramat na Żywczańskim

Nagle na początku tego roku na Śląsku znalazł się właściciel budynku. W lutym pisaliśmy o tym, że najpierw próbował eksmitować lokatorów, a gdy okazało się, że prawo nie zezwala na eksmisję staruszki, postanowił teraz na działce postawić drugi budynek. Ze starego domu chce „na czas remontu” przenieść lokatorów do innego lokum.

Cały dramat 94-letniej Hildegardy Weseli rozgrywa się w starym drewnianym domu. Staruszka razem z córką żyły spokojnie aż do momentu, gdy nagle pojawili się właściciele budynku. – Pewnego dnia dostałyśmy wezwanie do eksmisji od pełnomocnika właściciela, który w międzyczasie zmarł – opowiada Krystyna Weseli, córka staruszki. – Było to na początku roku. Kiedy odpowiedziałam, że przecież prawo mówi, że w zimie nie wolno eksmitować a już na pewno osoby po 75. roku życia, to usłyszałam że mam przejrzeć na oczy, bo „jak ktoś ma pieniądze to może robić co chce”.

Teraz z kolei właściciel wpadł na pomysł, że na wolnej części działki wybuduje dom a istniejący wyremontuje. – Zaproponowano nam na czas remontu lokal zastępczy o powierzchni 10 metrów kwadratowych – mówi Krystyna Weseli. – Nie zgodziłyśmy się oczywiście. Pod koniec lipca pojawiła się nagle ekipa budowlana, która oczyściła działkę z części krzaków. Jak zaczną stawiać budynek, to zburzą szopę, gdzie trzymamy opał na zimę. Zostaniemy bez ogrzewania.

Lokatorki pisały w sprawie inwestycji do Urzędu Miasta i nadzoru budowlanego, ale w odpowiedzi słyszały, że nie są stroną, więc skarg zgłaszać nie mogą. Władze Zakopanego z kolei tłumaczą, że na razie lokali komunalnych brakuje. – Eksmitowani lokatorzy z prywatnych budynków to problem ogromny – mówi Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. – W przyszłym roku zasób lokali powinien znacznie się zwiększyć.

Jednak leciwa lokatorka nie chce nawet słyszeć o wyprowadzce.

– W moim wieku przeprowadzka po 60-latach jest niemożliwością – tłumaczy Hildegarda Weseli. – Ja mogę się przeprowadzić, ale już tylko na cmentarz. Mówi się, że starych drzew się nie przesadza i tak jest w moim wypadku.

Próbowaliśmy skontaktować się z właścicielami nieruchomości, ale telefony firmy, która kontaktuje się z lokatorami cały czas milczą.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/08/05