Dojazd dla wybranych
10.08.2009
Niemiła niespodzianka czeka na wszystkich tych, którzy chcą ulicą Szymony dojechać do poczty czy sklepów zlokalizowanych przy tamtejszym rondzie. Ulica dojazdowa do sklepów i parkingu została przegrodzona solidną, stalową bramą. Część zakopiańczyków jest oburzona takimi metodami uniemożliwiającymi im wjazd na teren osiedla. Spółdzielnia Mieszkaniowa tłumaczy, że ma prawo zadbać o spokój lokatorów. Na parkingu bowiem zostawiali swoje auta busiarze, jak i turyści.
Droga prowadząca przez osiedle Szymony i parking zlokalizowany przy działających tam sklepach i poczcie był wśród zakopiańczyków popularny. Jeśli ktoś wybierał się na zakupy czy załatwić coś właśnie na poczcie samochód, zostawiał tutaj. Teraz wjazd na parking został zagrodzony bramą, którą można otworzyć tylko za pomocą pilotów, a które to piloty mają tylko mieszkańcy osiedla.
– Byłam zszokowana, że wkraczają do nas zwyczaje ze stolicy – mówi nam Mariola Wójcik, mieszkanka Zakopanego. – Korzystałam z tej poczty bowiem można podjechać blisko samochodem i nie płaci się za postój. Teraz podjechałam i mało nie wjechałam w bramę, której wcześnie nie było. Widziałam, że sporo innych kierowców również było zaskoczonych tym, że ogólnie dostępny parking nagle został zamknięty.
Brama zaskoczyła nawet jednego ze znanych zakopiańskich sędziów, który co prawda na parking jakimś cudem wjechał, ale potem musiał szukać osoby z pilotem, która by go wypuściła.
Władze Spółdzielni Mieszkaniowej w Zakopanem tłumaczą, że postawienie bramy to nie złośliwość a zwykła konieczność.
–Turyści za dużo sobie pozwalali – tłumaczy Robert Kłak, prezes spółdzielni. – To osiedlowy parking dla mieszkańców. A miejsca były zajmowane przez samochody tych, którzy szli w góry. Tu przecież nie trzeba płacić za parkowanie. Bywało też tak, że busiarze na noc zostawiali tu swoje pojazdy. Trzeba z tym skończyć.
Prezes Kłak tłumaczy również, że każdy z właścicieli sklepu i kierownik poczty dostali piloty do bramy i w razie potrzeby można ją otworzyć. Władze Zakopanego przyznają, że zachowanie spółdzielni nie powinno dziwić.
– Niestety parkingi mieszkańców były zajmowane przez auta turystów, a mandaty nie skutkowały – wyjaśnia Wojciech Solik, wiceburmistrz.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/08/10

