Na oczach gapiów pijani pobili mima
11.08.2009
– Zostałem napadnięty przez bandę pijanych pseudoturystów w niedzielę – opowiada Włodzimierz Gil, mieszkaniec Zakopanego, mim z Krupówek. – Stałem na skrzynce w przebraniu i zarabiałem, gdy nagle zaatakował mnie jeden z podpitych mężczyzn. Próbował wywrócić mnie na ziemię. W tym czasie drugi napastnik usiłował zabrać mi pieniądze, jakie zebrałem od ludzi. Zerwano mi z szyi odtwarzacz mp3. Zacząłem się bronić i doszło do szamotaniny. Wylądowałem w szpitalu, gdzie okazało się, że mam złamaną rękę. Napastnicy przez nikogo nie zatrzymywani poszli sobie w dół Krupówek. Wywracali stojące na ich drodze ławki i kosze na śmieci. Wskakiwali na uliczne latarnie.
Sam poszkodowany opowiada, że najbardziej dla niego było przykre to, że mimo tłumu ludzi na deptaku nikt mu nie pomógł. Turyści przystawali, ale po to, aby zrobić zdjęcie z napadu na mima. Potraktowali atak jako kolejną atrakcję. Teraz sprawą zajmie się policja i straż miejska. Funkcjonariusze będą próbowali ustalić m.in. czy monitoring na Krupówkach nie zarejestrował napastników.
– Niestety razem z turystami pod Tatry na wakacje przyjeżdżają bandyci – mówi Wiesław Lenard, komendant Straży Miejskiej w Zakopanem. – Są kieszonkowcy, złodzieje i zdarzają się również osobnicy, którzy chcą się wyszaleć atakując innych czy niszcząc mienie. Apeluję do świadków takich zdarzeń, aby natychmiast zawiadamiali służby porządkowe.
Mieszkańcy są zaskoczeni całą sytuacją. Są jednak i takie głosy, że takie zdziczenie obyczajów było do przewidzenia.
– Śmietnisko przyciąga szczury – bez ogródek mówi jeden z właścicieli lokali sklepowych w Zakopanem. – Skoro Krupówki coraz bardziej przypominają Stadion X-lecia niż centrum kurortu, to nie ma się co dziwić, że coraz niższy gatunek turystów do nas przyjeżdża. Od klientów często słyszę o agresywnych ludziach wędrujących Krupówkami czy też o złodziejach kieszonkowcach. Nikt nad tym, co dzieje się teraz pod Tatrami, już w ogóle nie panuje. Szkoda!
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/08/11

