Zakopane — portal z-ne.pl

Górale liczą dutki po rekordowym sezonie

31.08.2009

Górale liczą dutki po rekordowym sezonie

Ze sklepów znikała żywność, Krupówkami ciężko było się przecisnąć, a drogi dojazdowe do Zakopanego co chwila się korkowały, tak zresztą jak i samo miasto.

– Byliśmy u kresu wytrzymałości – przyznaje Stanisław Stopka, fiakier z Krupówek. – Miałem wrażenie, że więcej osób u nas się już po prostu nie zmieści. Szczyt przypadł na weekend 15 sierpnia. Choć pamiętam, że zawsze wtedy w Zakopanem zjawiało się sporo ludzi, lecz takich tłumów to jeszcze nie było.

Specjaliści potwierdzają spostrzeżenia górali.

– To był niezwykle udany czas – mówi Andrzej Kawecki, dyrektor Biura Promocji Zakopanego i członek Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. – Nie pamiętam, aby tyle osób naraz przebywało na naszym terenie. Okazuje się, że kryzys zupełnie ominął Zakopane. Wręcz przeciwnie – ludzi było jak nigdy dotąd. Rozmawiałem z przyjaciółmi, którzy prowadzą sklepy, karczmy i pensjonaty, i oni potwierdzają, że był to dla nich udany czas. Jedynie ci, którzy prowadzą sklepy z bardzo drogą odzieżą, narzekali nieco na mniejsze obroty. To jednak było do przewidzenia. Jeśli bowiem jedziemy w czasie kryzysu na wakacje, to mimo wszystko ograniczamy się w zakupach. Ale poza tym nie mamy powodu do narzekań! Są jednak i tacy, którzy już teraz mówią, że trzeba wyciągnąć wnioski i zrobić wszystko, aby za rok było jeszcze lepiej.

– Chodzi przede wszystkim o komunikację – mówi starosta tatrzański Andrzej Gąsienica-Makowski. – Daliśmy radę z wyżywieniem tej masy turystów. Udało się też z noclegami. Niestety, kulejemy, jeśli chodzi o drogi. Czas na podejmowanie śmiałych decyzji. Może wprowadzenie winiet dla samochodów osobowych, na przykład jadących do Morskiego Oka, będzie jakimś rozwiązaniem? Wiem jedno musimy wprowadzać drastyczne zmiany, w przeciwnym razie ludzie od nas uciekną.

Na razie górale cieszą się z sukcesu Zakopanego i raczej nie przewidują, że Zakopane i najbliższe jego okolice przestaną być modne. I to kiedykolwiek.

– Nie ma takiego zagrożenia, żeby Zakopane świeciło pustkami – śmieje się zakopiańczyk Andrzej Galica. – Trochę lat mam i jeszcze nie widziałem, aby latem ulice świeciły pustkami. I nie jest to wcale koniec sezonu. Będzie jesienią pogoda, będą goście!

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/08/31