Winieta za wjazd do Zakopanego?
01.09.2009
Jedno wiadomo na pewno – coś z korkami na Podhalu trzeba zrobić, i to szybko, bo w przeciwnym razie kierowcy spod Tatr po prostu uciekną. Ale czy naprawdę dobrym pomysłem jest wprowadzenie winiet, czyli opłat za wjazd do Zakopanego?
– Gdyby obłożyć takim podatkiem tych, którzy swoimi samochodami wjeżdżają do miasta, to liczba samochodów by się zmniejszyła – uważa Tomasz Walczak, zmotoryzowany mieszkaniec Zakopanego. – Wysoka opłata mogłaby zachęcić ludzi do tego, żeby przyjeżdżać tutaj pociągiem lub autobusem albo żeby auto zostawić w pensjonacie.
Pomysł to kontrowersyjny i wzbudzający wątpliwości także władz miasta. – Nie jestem pewien, czy obowiązujące u nas prawo zezwala na takie rozwiązanie – powątpiewa Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. – Zresztą to już chyba nie te czasy, kiedy pobierano myto czy podatek mostowy za wjazd na dany teren. Dla mnie ważniejszą sprawą są dodatkowe parkingi. W szczytach sezonu mieszkańcy Zakopanego mogliby dorabiać sobie, zamieniając posesje na parking przez tydzień czy dwa.
Są jednak i tacy, którzy uważają, że pomysł z winietami wart jest rozważenia.
– Winiety byłyby kwitem parkingowym – tłumaczy Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański. – Kupujemy winietę w Zakopanem lub przez internet na konkretny dzień i wiemy, że na parkingu na Palenicy będziemy mieć miejsce dla naszego samochodu.
Tu jednak problemy widzi TPN. – A co zrobić z turystami, którzy jadą bezpośrednio z Krakowa do Morskiego Oka? – pyta dyrektor TPN Paweł Skawiński? – Lepsze byłyby tablice elektroniczne, które informowałyby, czy na Palenicy są wolne miejsca.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/01

