Sąsiedzi nie chcą muzeum miniatur
02.09.2009
Lokatorzy zarzucają właścicielom muzeum, że ci utrudniają im normalne życie. Z kolei organizator muzeum Marian Matusik tłumaczy, że odwiedzające je wycieczki to chyba nic złego. Do niedawna muzeum mieściło się w budynku na Krupówkach. Wówczas nie budziło żadnych kontrowersji. Sprawa nabrzmiała, gdy placówka przeniosła się na plac Niepodległości do budynku dawnej szkoły muzycznej. Lokatorzy po jakimś czasie wystosowali pismo do właściciela nieruchomości – burmistrza miasta – w którym skarżą się, że muzeum przeszkadza im w normalnym życiu. Jan Karkocha, jeden z lokatorów, przypomina, że nad muzeum mieszka i żyje pięć rodzin, w tym małe dzieci i osoby niepełnosprawne. Dodaje, że od czasu gdy do lokalu sprowadziło się dziwne muzeum występujące pod wieloma szyldami, spokój i cisza na zawsze się skończyły. Lokatorzy są niezadowoleni, że zniszczono im ogrodzenie od strony placu i część ogrodu.
– Pracownicy muzeum malują reklamy i stawiają dziwne konstrukcje przed muzeum, a na zniszczonej elewacji budynku wieszają ciągle kolejne szyldy i reklamy – twierdzi Karkocha. – Dodatkowo przed muzeum pod okna mieszkańców wciąż sprowadzane są grupy ludzi na spotkania i wystawy. Inicjator muzeum Pod Kuźniczym Młotem odpiera jednak te zarzuty i zaznacza, że konflikt istnieje w zasadzie z jednym tylko lokatorem.
– Muzeum to przecież spokojne sąsiedztwo – uważa Matusik. – To, że przychodzą do nas ludzie, aby oglądać ekspozycję, to chyba nic dziwnego. Wszystkie prace, jakie prowadzimy przy budynku, są zgodne z prawem. Teraz mieszkańcy oczekują od burmistrza rozwiązania umowy najmu z muzeum i tym samym rozwiązania problemu.
– Jestem zaskoczony, że muzeum przeszkadza – przyznaje Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. – To przecież nie jest uciążliwa działalność. Co do samego budynku, to cała drewniana konstrukcja jest spróchniała i chyba jedynym wyjściem będzie rozebranie domu i w jego miejsce wybudowanie nowego.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/02

