Rudera w ogniu
14.09.2009
– Syreny obudziły mnie około godziny 4 nad ranem – mówi pan Andrzej, mieszkający nieopodal. – Wyszedłem przed dom i zobaczyłem, że praktycznie ta cała rudera stoi w ogniu. Strażacy mieli spore problemy z opanowaniem sytuacji. Ale nie ma się co dziwić. Budynek jest z drewna i płonął jak pochodnia.
Nad ranem udało się ogień ugasić, ale strona frontowa mocno ucierpiała. Prawie w całości spłonęła również konstrukcja dachu. Tym razem na szczęście nikt nie zginął. W marcu bowiem podczas pierwszego pożaru w budynku zginął bezdomny.
To już trzeci raz jak opuszczony budynek zapalił się w niewyjaśnionych okolicznościach. Właściciel od lat mieszka w Krakowie a dom służy jako schronienie bezdomnym. Straż tłumaczy, że dopiero dochodzenie pozwoli wyjaśnić czy ktoś zaprószył ogień.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/14

