Ekipy „zwinęły się" tuż przed odbiorem mostu
01.10.2009
Przyjechały ciężkie maszyny, ekipy remontowe ostro wzięły się do roboty, ochroniarze - jak mówi pan Andrzej, emeryt z Kamieńca - przez 24 godziny pilnowali mostu, wyznaczono na 26 września uroczyste oddanie mostu... ale 24 września wszystko zniknęło. Po brygadach został jedynie rozgrzebany most i wąska kładka dla pieszych. - Podobno coś tam sobie w gminie źle obliczyli i zabrakło im pieniędzy na most. Starczyło tylko na kładkę - żartują mieszkańcy Kamieńca. W gminie jednak temu zaprzeczają.
Mieszkańcy Kamieńca zaalarmowali naszą redakcję, że gmina pozbawiła ich mostu, łączącego ich dzielnicę z ul. Małaszyńskiego, bardzo ważnego, bo stanowiącego skrót m.in. do elektrowni.
Jak tłumaczy pan Andrzej, mieli mieć nowy most, a teraz po remoncie zamiast mostu mają tylko wąską kładkę, którą samochód już nie przejedzie.
- Z tego mostu korzystało bardzo wielu mieszkańców całego Zakopanego, wiele firm. Jeździły tu duże, nawet po 30 ton, auta dostawcze - tłumaczy emeryt z Kamieńca.
- Owszem, zrobiono teraz ulicę Małaszyńskiego dwukierunkową, ale jest ona tak wąska, że już teraz ledwo się miną dwa samochody, a co będzie zimą? A most w najlepszym razie ma być remontowany dopiero za rok! - dodaje z kolei Adam Balicki, który jeździ autem do elektrowni, aby płacić rachunki.
Mimo wprowadzenia dwóch kierunków na ul. Małaszyńskiego, kierowcy i tak klną, bo od strony Kamieńca nie ma żadnej informacji, że nie ma przejazdu przez most. Dowiadują się o tym dopiero, gdy zatrzymają się przed wielką płytą, która zagradza im drogę przez most. Muszą wtedy cofnąć się, spróbować włączyć w ruch zakorkowanej ul. Nowotarskiej i po kilku metrach zjechać w Małaszyńskiego.
- Jak mogli tak zamknąć ten most! Rozwalić wszystko i kładkę dla pieszych ustawić! A my kierowcy, co? Mamy wpław się przeprawiać? - pyta zakopiańczyk, którego na Kamieńcu zatrzymała tuż przed mostem wielka płyta.
Bronisław Bublik, naczelnik wydziału inwestycyjnego zakopiańskiego Urzędu Miasta mówi, że powodem przerwania remontu na moście na pewno nie był brak pieniędzy na inwestycję, ale stan przeprawy.
- Na moście miała być wykonana nowa nawierzchnia, jednak, gdy ekipy remontowe odkryły płytę, okazało się, że jest
ona w bardzo złym stanie. Beton był tak skorodowany, że płyta jest do wymiany - tłumaczy Bublik.
Niestety, procedury pozwolenia na budowę trzeba rozpocząć od początku.
- Najpierw musimy zmienić klasę dróg biegnących do mostu, tzn. zwiększyć ich obciążenie do 30 ton, potem wykonać projekt mostu i ogłosić przetarg na budowę - twierdzi Bublik. Jak dodaje urzędnik, nowy most będzie o większej nośności.
- Choć traktujemy tę inwestycję jako bardzo pilną, to w tym roku nie zdążymy jej zacząć, dopiero na wiosnę - dodaje.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/01

