Zakopane — portal z-ne.pl

50 lat temu na Kalatówkach było dużo weselej

02.10.2009

50 lat temu na Kalatówkach było dużo weselej

Trwa jubileuszowy Jazz Camping Kalatówki. W tym roku oprócz już tradycyjnie znakomitego jazzu i muzyków światowego formatu w hotelu górskim na Kalatówkach jest również czas na wspominanie pierwszych Jazz Campingów. Na Kalatówki przyjechali ci, którzy wtedy w 1959 roku zaczęli grać jazz w Tatrach. Jakie wspomnienia zostały po tym pierwszym Jazz Campingu na Kalatówkach?

Wystarczy spojrzeć na zdjęcia z tych wydarzeń, które tutaj możemy zobaczyć. Na pewno było bardzo wesoło. Można nawet powiedzieć, że było za wesoło biorąc pod uwagę, że wtedy przed pięćdziesięciu laty muzycznie było jeszcze dość kiepsko. Teraz z kolei jest nieco na odwrót - nieco mniej wesoło, za to muzyka jest naprawdę na bardzo dobrym poziomie.

To który Jazz Camping był lepszy?

To zależy jakie kryterium bierzemy pod uwagę. Jeśli chodzi o poziom humoru i wesołości to oczywiście tamte spotkania sprzed pięćdziesięciu lat. Nie wiem, czy państwo wiecie, ale wtedy prym wiódł tu sam Roman Polański. Wtedy był to największy rozrabiaka i prowodyr różnych gier.

Tym razem na pięćdziesięcioleciu Jazz Campingu go nie ma.

Ja powtarzam wszystkim, że miał i na pewno chciałby tu być i specjalnie po to pojechał do Szwajcarii, aby przebrać się w górski strój i tu do nas zawitać. Z wiadomych powodów na pewno w Tatrach go nie będzie.

Tamte spotkania to było oderwanie się od szarej rzeczywistości?

Nie mogę powiedzieć, że żyliśmy w szarej rzeczywistości. Granie jazzu powodowało, że było fajnie i wesoło. To nas broniło od realiów tamtych czasów. Ale oczywiście Kalatówki powodowały, że całkowicie odrywaliśmy się od tego, co w Polsce się działo.

Skąd w ogóle powstał pomysł, aby zorganizować taką jazzową imprezę na Kalatówkach?

Pomysłodawcą był Jan Zylber, perkusista zespołu Komedy. Był znakomitym narciarzem i zaprzyjaźniony był ze schroniskami. Również i z Kalatówkami. Pamiętam, że wtedy, aby tu nocować, musieliśmy się zapisać do PTTK. Byli również i znakomici aktorzy. Trudno jednak mi powiedzieć, skąd trafili pod Tatry. Drugim pomysłodawcą był Jan Borkowski. Im należy się laur stworzenia tej legendarnej teraz imprezy.

A jak reagowali turyści na jazz w Tatrach?

Schronisko było wtedy zamknięte dla turystów. Byli chyba tylko uczestnicy Jazz Campingu. Zresztą być może jacyś ludzie się tu kręcili, ale przyznam szczerze, że byliśmy tak zaabsorbowani imprezą, że nie zwracaliśmy na nich uwagi. Co działo się podczas tamtego Jazz Campingu, myślę, że to za jakiś czas opiszą kroniki. Nie chcę tu zdradzać tych tajemnic. Mogę powiedzieć, że działo się naprawdę dużo i wesoło.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/02