Zakopane — portal z-ne.pl

Niestety, nie zrobiono nic, by Gubałówka była bezpieczna

21.10.2009

Niestety, nie zrobiono nic, by Gubałówka była bezpieczna

- Potwierdzam, że na Gubałówce nic się nie poprawiło - przyznaje wiceburmistrz Zakopanego, Wojciech Solik. - To, co się tam dzieje, zagraża bezpieczeństwu ludzi.

Wjechaliśmy na szczyt Gubałówki, żeby sprawdzić, co zrealizowano z obietnic złożonych przez władze Zakopanego po tragedii.

Zdumiewające - jest jeszcze gorzej niż było. Śnieg, który obficie sypnął, zawęził znacznie drogę. Dwumetrowej szerokości korytarzem wędrują turyści, co chwilę zatrzymując się przy regionalnych stoiskach z pamiątkami. Co chwila też ludzie muszą skakać w zaspy na poboczach, uciekając przed jadącym samochodem, quadem, albo dorożką konną. Mimo, że mamy martwy sezon, to na Gubałówce ruch jest taki, jak na Krupówkach. Miało być mniej samochodów, dorożki miały mieć swój postój, a stoiska miały być oddalone od drogi o 2,5 metra.

- Proszę pani, tu jest jeden wielki chaos! Tu każdy jedzie, byle się wcisnąć! Nikt sobie z drugiego nic nie robi - tłumaczy, prawie krzycząc, pan Jan, starszy turysta, który przyjechał z Poznania. - U nas by z czymś takim od razu zrobili porządek! Nie chcę prorokować, ale tu tylko patrzeć, jak dojdzie do jeszcze większej niż ta z koniem tragedii!

Wiceburmistrz Solik rozkłada bezradnie ręce, ale zapowiada - po prawie 10 miesiącach od wypadku - że skończył się czas pokojowych rozwiązań.

- To, co mogłem i było zgodne z prawem, zrobiłem -podkreśla Solik. - Wysłałem pisma z prośbą do wszystkich właścicieli działek, na których stoją stragany, aby odsunęli je od drogi o 2,5 metra. I nic, żadnego efektu! Nawet nikt nie odpowiedział. Myślałem, że prośba moja zostanie spełniona ze względu na humanitarny wymiar sprawy. Bowiem na Gubałówce doszło już przecież do kilku poważnych wypadków, a karetka i straż, mają problemy z przejazdem. Teraz zamierzam wprowadzić mniej przyjazne rozwiązania - zapowiada wiceburmistrz. - Będę rozmawiać ze starostą tatrzańskim, bo przecież są odpowiednie służby, np. nadzór budowlany, aby tam wreszcie zrobić porządek - obiecuje.

Jedyna rzecz, jaką się być może na najbliższy sezon zimowy uda przeprowadzić, będzie zorganizowanie bezpiecznego postoju dla koni. - Myślę, że na sezon postój będzie gotowy - twierdzi burmistrz Janusz Majcher. - Działka, na której będzie miejsce dla koni, już została wydzielona. Dorożki będą stały poza ulicą, będą bezpiecznie wjeżdżały, wyjeżdżały i nawracały.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/10/21