Czy przystanki PKS zupełnie znikną?
05.11.2009
Na zakopiańskiej Olczy przystanki były wykonywane przed wieloma laty w czynie społecznym. A ówczesna rzeczywistość powodowała, że nikt się nie przejmował, czy buduje się na państwowym czy prywatnym gruncie. Teraz to zaczyna się mścić.
- Chcieliśmy wyremontować ten przystanek - wyznaje Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. - Mieliśmy na to pieniądze, jednak aby rozpocząć prace, potrzebna była zgoda właścicielki terenu, na którym stało zadaszenie. Zgody nie dostaliśmy.
Takich przystanków na prywatnym gruncie jest więcej. Tak też jest w rejonie zakopiańskich Szymonów, gdzie przystanek stoi najprawdopodobniej na terenie Spółdzielni Mieszkaniowej i na Ustupie, gdzie z kolei właścicielem terenu jest GDDKiA.
- Co roku kilka przystanków remontujemy ale trudno jest w ciągu kilku lat nadrobić zaległości, które powstawały przez pół wieku - dodaje Solik.
Podobne problemy własnościowe są także w innych podhalańskich miejscowościach, jak choćby w Ostrowsku. Przystanek został tam już rozebrany przez Urząd Marszałkowski po decyzji sądu. - Nowy właściciel, który kupił obok nieruchomość, wystąpił o zwrot tego terenu, ponieważ okazało się, że wiata stała na jego posesji i miał na to akt własności - tłumaczy Jan Smarduch, wójt gminy Nowy Targ. - Sąd przyznał mu rację i nakazał rozbiórkę przystanku. Na tym jednak właściciel nie poprzestał i domaga się również zwrotu zatoczki, gdzie podjeżdżają autobusy. O ten teren cały czas toczy się sprawa przed sądem.
- Teraz gmina złożyła zgłoszenie budowlane w starostwie powiatowym na postawienie wiaty 20 metrów dalej, w okolicy zbiornika przeciwpożarowego - wyjaśnia wójt - Autobusy muszą gdzieś się zatrzymywać.
P. Bolechowski, J. Słowik
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/05

