Zakopiański spór o wino w kościele
19.11.2009
- To mnie obraża. Burmistrz, który tworzył uchwałę, chyba nie wie, co się robi w kościele - twierdzi radny Józef Figiel, kościelny. Jego zdaniem, zakopiańscy księża obawiają się, że gdy taki zapis będzie obowiązywał, to ktoś może zadzwonić na policję, informując, że ksiądz w czasie mszy pije wino i w ten sposób łamie prawo.
Co na to zwolennicy uchwały? Radna Alicja Łojas zastanawiała się na komisji, czy księża zamiast wina nie powinni w czasie mszy używać... soku malinowego.
- Pisząc projekt, wzorowaliśmy się na uchwałach innych miast, gdzie jest dużo kościołów - tłumaczą nam urzędnicy z magistratu. Wiceburmistrz Zakopanego Wojciech Solik dodaje, że ta uchwała ma przede wszystkim uporządkować kwestię tego, kto gdzie może handlować alkoholem. Dziwią go rzekome zastrzeżenia księży. - Temat był konsultowany z zakopiańskim księdzem dziekanem Stanisławem Olszówką. Pytano go, czy nie wnosi do tej uchwały żadnych poprawek - twierdzi Wojciech Solik.
Sam ksiądz mówi, że zapis o alkoholu w kościele jest niefortunny. Znany krakowski duszpasterz ks. Jacek Stryczek dodaje: - Traktowanie sacrum w ten sposób jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu. Wino podczas mszy jest symbolem, a nie alkoholem.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/19
