Punkt krwiodawstwa nie ma się gdzie podziać
19.11.2009
Obecnie wszystko wskazuje na to, że szanse na wypracowanie kompromisu między punktem krwiodawstwa a szpitalem są znikome.
- Już za kilka dni mija termin wypowiedzenia - ostrzega Maria Lambrecht, szefowa punktu krwiodawstwa. - Na chwilę obecną nie mamy się gdzie podziać. Owszem dyrekcja szpitala zaproponowała nam inne pomieszczenia, ale to jest miejsce, które trzeba całkowicie wyremontować i dostosować do naszych potrzeb. Wskazano nam część kuchenną szpitala, gdzie mamy cześć powierzchni sobie wydzielić i urządzić praktycznie od nowa. Trzeba również wybudować wejście do tych pomieszczeń m.in. z podjazdami dla osób niepełnosprawnych.
Koszta przystosowania ma ponieść punkt krwiodawstwa. Tymczasem w umowie wynajmu, jaką zaproponowała dyrekcja szpitala, jest klauzula, że szpital może wypowiedzieć umowę z rocznym okresem wypowiedzenia. - Nie mamy możliwości domagania się zwrotu poniesionych na remont kosztów - dodaje Lambrechtowa.
Jednak dyrekcja szpitala powiatowego w Zakopanem ze zdumieniem przyjmuje te zastrzeżenia.
- Umowa ma obowiązywać na dziesięć lat to bardzo długo - przypomina Regina Tokarz, dyrektor szpitala. - Nie wyobrażam sobie, aby wcześniej wypowiadać umowę najmu. Klauzula o okresie wypowiedzenia w takich umowach jest standardowa i takie są wymogi prawne. Na wypadek gdyby placówkę postawiono w likwidację czy doszło do innej nieprzewidzianej sytuacji. Zresztą o ile pamiętam to właśnie ten zapis proponowała Regionalna Stacja Krwiodawstwa w Krakowie.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/19

