Biznesmeni przeciw prohibicji w Zakopanem
25.11.2009
Wczorajsza konferencja prasowa przedsiębiorców podyktowana była decyzjami rady miasta z ostatniego piątku.
Wtedy to radni nie zgodzili się na zmianę restrykcyjnej uchwały ograniczającej sprzedaż alkoholu pod Tatrami. To oznacza, że lada moment m.in. w rejonie stacji narciarskich nie będzie można w karczmach sprzedawać alkoholu, a punkty gastronomiczne, które obecnie mogą go rozprowadzać, już niebawem zostaną objęte prohibicją.
Przedsiębiorców zrzeszonych w TIG dotknęło ponadto określenie radnych nazywające ich „lobby alkoholowym".
- Uważamy, że sklepów monopolowych jest dosyć. Chodzi nam jedynie o restauracje i karczmy, które stracą koncesję. Jeśli ktoś planuje inwestycję, wykłada swoje oszczędności i buduje karczmę, potem zaś w czasie prowadzenia biznesu dowiaduje się, że nie będzie mógł sprzedawać u siebie alkoholu, to słusznie uważa takie pociągnięcie za łamanie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej - mówiła Agata Wojtowicz, prezes TIG. Zdaniem przedsiębiorców, utrzymanie obecnych przepisów doprowadzi do kuriozalnych sytuacji. Przy dolnej stacji kolejki na Polanie Szymoszkowej nie będzie można podawać alkoholu, a na górnej już tak. - Bo górna stacja to gmina Kościelisko - wyjaśnia Andrzej Laszczyk, członek Izby.
TIG zapowiada, że będzie walczyła o to, aby przepisy regulujące kwestie sprzedawania i podawania alkoholu były racjonalne. - Są wśród radnych osoby, które prowadzą pensjonaty czy wynajem pokoi i przyjmują młodzież - dodaje Wojtowicz. - Jednocześnie działają w nich barki z alkoholem.
Pani Wojtowicz nie chciała ujawnić, o kogo chodzi.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/25

