Samochody mkną sobie alejkami spacerowymi
28.11.2009
Jak się okazuje jest to proceder powszechny. Z jednej strony zmotoryzowani to mieszkańcy budynku dawnych miejskich łaźni, ale częściej bywa tak, że są to kierowcy, którzy skracają sobie drogę i z ulicy Piłsudskiego przejeżdżają przez park szybko znajdują się na placu Niepodległości.
Spacerowicze oburzeni są tym faktem. Żądają ścigania kierowców łamiących zakaz wjazdu. Straż Miejska zapowiada, że będzie konsekwentnie szukać winnych i karać wysokimi mandatami tych, którzy na skróty przejeżdżają parkowymi alejkami.
- Mieszkam w bloku więc na spacer z dziećmi chodzę do parku - opowiada nam Małgorzata Wydra, mieszkanka Zakopanego. - Coraz częściej muszę z wózkiem i drugim dzieckiem uciekać na trawnik, bo parkowymi ścieżkami jakby nic suną - najspokojniej w świecie - samochody. Najgorzej jest od wejścia do parku od strony ulicy Piłsudskiego aż po plac Niepodległości. Tutaj zdarza się, że dosłownie co kilka minut alejką przejeżdżają samochody. Czy to jest normalne, żeby traktem spacerowym jeździły auta i płoszyły przechodniów?
Straż Miejska zapowiada wysokie mandaty dla łamiących zakaz wjazdu do parku.
- Znamy ten problem od dawna - zapewnia nas Wiesław Lenard, komendant Straży Miejskiej w Zakopanem. - Z tej alejki mogą korzystać jedynie osoby mające miejsce na parkingu przy hotelu Litwor. Poza tym obowiązuje tam całkowity zakaz ruchu. Bardzo często nasz patrol pracuje w tej części Zakopanego i mandatami karze tych, którzy aby zaoszczędzić sobie kilka minut jeżdżą na skróty.
Mam nadzieję że surowe kary szybko oduczą zwolenników jazdy autem po parku.
Zdaniem mieszkańców lepszym rozwiązaniem byłoby zamontowanie składanego słupka w drodze, tak aby wjazd był po prostu niemożliwy.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/11/28

