Zakopane — portal z-ne.pl

Zakopiańska debata o metrach do alkoholu

09.12.2009

- Co będzie, jak przegłosujemy wszystkie trzy? - pytał radny Marek Donatowicz. Na szczęście radni dali się przekonać, aby wypracować jeden wspólny projekt.

Znowu poszło o metry! Radni cały czas nie mogą porozumieć się, ile metrów ma być od punktu sprzedaży alkoholu do najbliższego kościoła, szkoły, czy przedszkola. Na szczęście, dla stacji narciarskich zgodzili się, aby wykreślić z mierzenia dworce (stacje wg przepisów są uznawane za dworce). I o ile są skłonni wypracować jakiś kompromis co do tego, czy ma być to 100 czy 50 metrów, to za nic nie mogą dojść do porozumienia, odkąd te metry liczyć. Od wejścia na posesję, czy od wejścia, a może od wejścia głównego, i czy np. szkoła w tym mierzeniu zaczyna się na drzwiach, czy na granicy posesji i jak mierzyć schody, i które drzwi uważać za główne, i kto to ma ustalać...

- Nasza komisja narażona jest na różnego rodzaju śmieszności, gdy musimy pokonywać płotki, labirynty, które wymyślają właściciele lokali podczas mierzenia tych odległości - przekonywał przedstawiciel gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. - A przecież naprawdę, nie metry mają wpływ na wychowanie w trzeźwości!

Nie przekonało to jednak radnych. Nie pomogły też argumenty radnego Donatowicza. Z jego mierzenia wynika, że w przypadku niektórych szkół odległość 50 czy 100 metrów nie chroni ich przed sklepami z alkoholem. - Jeżeli chodzi o I liceum, to punkt sprzedaży mógłby być już za siatką ogrodzenia. Nic nie daje takiego mierzenie! To fikcja! - przekonywał radny.

Ostatecznie ustalono, że cała rada spotka się za tydzień i wypracuje jeden wspólny projekt uchwały, gdzie zostanie 100 metrów mierzonych tylko od głównego wejścia kościołów, do wejścia lokalu z alkoholem. Ma być on przegłosowany jeszcze w grudniu, tak by stacje narciarskie nie straciły koncesji.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/09