Chichot „tańczących myszek" na deptaku
10.12.2009
- Czy rada miasta boi się uporządkować handel na deptaku - pytają przedsiębiorcy radnych i burmistrzów. - Bowiem mimo zapewnień, nielegalny handel kwitnie. Prosimy o interwencję.
Według wiceburmistrza Zakopanego, Wojciecha Solika, sytuację na Krupówkach opanowano.
- Została nam jeszcze do załatwienia sprawa tańczących myszek, sznurowadeł i toreb. Nie ma zgody na zajęcie pasa drogowego na taką działalność - tłumaczy Solik.
Władze miasta czekały na nowelizację ustawy o handlu, jednak rząd odłożył ją znowu na później.
- Tymczasem robi się nam Meksyk na Krupówkach! W Sopocie na Monciaku jest to nie do pomyślenia. Tam z nielegalnym handlem jakoś sobie radzą - zauważył radny Władysław Łukaszczyk. - Nie dziwię się naszym kupcom, że mają dość, skoro płacą podatki, wysokie czynsze, a przed drzwiami ustawia się im nielegalnie handlujący.
Wiceburmistrz podkreślił, że obecne prawo nie pozwala na skuteczną walkę z tym procederem. I dopóki nie zostanie ono zmienione, gmina niewiele może zrobić.
- Temat ten wraca do nas po raz kolejny. Dosłownie jak bumerang. Wreszcie trzeba coś z tym zrobić, bez oglądania się na rząd - zasugerował radny Łukaszczyk. - Komendant straży miejskiej mówi, że wystawił w tym roku handlującym bez pozwolenia ponad 1000 mandatów. Proszę tę liczbę przeliczyć na dni w roku. Nic jednakże nie wynika z wręczania mandatów. A prezydent Warszawy potrafiła sobie z problemem poradzić, wyprowadziła kupców - argumentuje.
- Proszę o pismo o wyprowadzenie handlujących z Krupówek - odpowiada Solik.
W najbliższy wtorek radni będą omawiać projekt uchwały o zakazie handlu na Krupówkach.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/10

