Zakopane — portal z-ne.pl

Sklep wygra z autobusem?

11.12.2009

Sklep wygra z autobusem?

- Ciągle słyszymy, że są nieopłacalne, a w biznesie liczy się jedynie rachunek ekonomiczny - tłumaczy nam Jerzy Zacharko, radny miasta Zakopane. - Oglądając zaś projekt modernizacji dworca PKS, odnosiłem wrażenie, że będzie to przede wszystkim centrum handlowe, a nie miejsce, gdzie przecież powinno funkcjonować centrum komunikacyjne - oburza się zakopiański radny.

Zakopane nie ma swojej komunikacji zbiorowej. W stolicy Tatr nie istnieje choćby niewielkie miejskie przedsiębiorstwo komunikacyjne. Turystów i mieszkańców wożą busy. Ale pasażerowie częto mogą odczuć, że nie jest to najlepsze rozwiązanie. Poza sezonem bywa i tak, że prywatni przewoźnicy zawieszają kursy ze względu na niską opłacalność. Poza tym busy, które kursują, są przeważnie potwornie zatłoczone.

Kilka lat temu PKS w Zakopanem sprywatyzowano, a nowy właściciel prężnie zajmuje się biznesem. Na terenie dawnej bazy PKS przy ulicy Nowotarskiej już powstał luksusowy apartamentowiec. Podobnie jest z dawnym parkingiem nieopodal Zakładu Energetycznego. Tutaj również zamiast autobusów na działce stoi ogromny budynek. Teraz zaś przedsiębiorca przygotował koncepcję przebudowy dworca PKS, która zakłada, że na parterze znajdzie się dworzec, a kolejne kondygnacje zajmą sklepy. I stąd obawa opozycji, że modernizacja dworca to jedynie przykrywka do postawienia komercyjnego budynku.

Tymczasem władze miasta zapewniają, że nie ma możliwości, aby inwestor pod pozorem modernizacji przerobił dworzec na centrum handlowe.

- W umowie prywatyzacyjnej jest zagwarantowane, że na tym terenie będzie dworzec - zapewnia burmistrz Janusz Majcher. - Nie wyobrażam sobie, że dojdzie do sytuacji, w której Zakopane, znane w całej Polsce miasto turystyczne, nagle obudzi się bez dworca dla autobusów - stwierdza burmistrz. Nie wiadomo jednak, jaki wpływ będą rzeczywiście miały władze na decyzję właściciela w sprawie jego prywatnej własności.

Z właścicielem PKS-u w Zakopanem nie udało nam się skontaktować.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/11