Zakopane — portal z-ne.pl

Zakopiańskie wojny i wojenki

18.12.2009

Zakopiańskie wojny i wojenki

Często jest też tak, że to we własnym gronie konkretna branża prowadzi wojenki na śmierć i życie. Wystarczy choćby przypomnieć walkę o kursy busów na Gubałówce. Prywatni przedsiębiorcy tak dalece zapędzili się w walce z konkurencją, że doszło do podpalania busów i gróźb.

- Proszę spojrzeć na wojnę deweloperzy kontra sąsiedzi - mówi nam Andrzej Galica, mieszkaniec Zakopanego. - Z jednej strony ogromne pieniądze i żądza zysku ze sprzedaży mieszkań, z drugiej ludzie, którym świat wali się, bo z okien swoich domów będą mieli widok na blok. Zawsze w Zakopanem podłożem konfliktów są pieniądze.

Są też i ambicjonalno-prywatne konflikty, jak choćby to, co dzieje się na Gubałówce pomiędzy Polskimi Kolejami Linowymi a rodziną Byrcynów.

Mamy też wojnę o alkohol. Przedsiębiorcy z Zakopanego musieli wytoczyć najcięższe działa, aby wymusić zmianę restrykcyjnej uchwały alkoholowej. Z jednej strony barykady stanęli ci, którzy prowadzą swoje biznesy, a z drugiej grupa osób, która uważa, że najlepszą metodą na zwalczanie alkoholizmu jest ograniczanie miejsc, gdzie jest on sprzedawany.

- Gdy pierwszego kwietnia na prima aprilis zastąpił mnie na jeden dzień burmistrz Suchej Beskidzkiej, to po dwóch godzinach uciekł z urzędu -mówi Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. - Zaatakowali go przedsiębiorcy, poterm przyszli busiarze. Nie wytrzymał tego z czym tutaj trzeba w Zakopanem się zmagać. Konfliktów u nas jest sporo, ale może bierze się to stąd, że chodzi o większe pieniądze niż gdzie indziej?

Niektórzy uważają, że powodem konfliktu jest również niekompetencja urzędników.

- Błędne decyzje urzędnicze faworyzujące niektórych stwarzają tę atmosferę wojny - mówi nam Maria Gruszkowa, gaździna z Zakopanego. - Jeśli ludzie myślą, że ktoś coś dostał po znajomości, to do konfliktu już tylko krok.

Są jednak i tacy, którzy tłumaczą, że konflikty są wszędzie a Zakopane po prostu jest w mediach modne.

- Wojny z Pacanowa nikogo poza samym miastem nie interesują. Zakopane jest w zupełnie innej sytuacji - mówi nam historyk Maciej Pinkwart.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/12/18