Kierowcy nagminnie łamią zakaz wjazdu do Kuźnic
05.01.2010
Do naszej redakcji zwróciła się turystka z Krakowa oburzona nagminnym łamaniem prawa przez kierowców. Chodzi o to, że osoby nieuprawnione wjeżdżają do Kuźnic.
- Pojazdy prywatne powodują nie tylko zbyt duże natężenie ruchu, ale i zanieczyszczenie powietrza na drodze dla spacerowiczów - zaznacza zatroskana krakowianka.
Problem ów jest na porządku dziennym. Samochody turystów faktycznie stoją na parkingu w Kuźnicach, na drodze widać kilka pojazdów zawracanych przez straż miejską.
- Tak było zawsze i zawsze tak będzie - mówi Maciej Fajto, strażnik miejski, który zaprowadza porządek na parkingu w Kuźnicach. - Ta droga, odkąd pamiętam, była zamknięta dla ruchu prywatnego i zawsze ludzie w sezonie łamali zakaz wjazdu.
Za wjazd poza zakaz grozi kara od dwudziestu do kilkuset złotych mandatu. Jeśli ktoś z premedytacją łamie prawo, to może się liczyć z wydatkiem nawet 500 złotych. - Często jednak kończy się na pouczeniu - zauważa Fajto. - Zdarza się po prostu, że ludzie patrzą na góry, a nie na znaki drogowe. Czasem też bywa tak, że ktoś podwozi osobę starszą pod stację kolejki na Kasprowy Wierch, wtedy nie dajemy mandatu.
Problem z ruchem samochodów w Kuźnicach pojawia się przez cały rok.
- W czasie pobytu gości zagranicznych, przypadków łamania zakazu wjazdu jest więcej - stwierdzają służby miejskie.
- Niewiele dały szlabany stawiane przez urząd miasta - zaznaczą pan Józef, kierowca busu wożącego turystów. - I tak turyści wjeżdżają do Kuźnic, chociaż powstał duży parking przy rondzie.
Łukasz Razowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/01/05

