Boże Narodzenie u grekokatolików i prawosławnych
07.01.2010
- Korzystamy z gościnności kościoła katolickiego, może kiedyś wybudujemy własną kapliczkę. O nabożeństwo w Zakopanem parę lat temu prosiły nas władze miasta, głównie ze względu na licznych turystów ze Wschodu - mówi ks. Jarosław Antosiuk, proboszcz parafii prawosławnej w Krakowie.
Do stolicy Tatr turyści z Rosji i Ukrainy zaczęli napływać już w sobotę. Większość z nich zostanie tutaj do niedzieli.
Krakowska parafia, którą kieruje ks. Antosiuk, liczy kilkuset wiernych. Są to głównie Polacy, ale też Ukraińcy, Rosjanie, Białorusini, Romowie, Grecy, Serbowie, Macedończycy - i oczywiście Łemkowie - dodaje duchowny. Wigilia w krakowskiej parafii rozpoczęła się o północy. Nabożeństwo trwa zazwyczaj trzy godziny.
Małopolscy wyznawcy prawosławia i grekokatolicy zasiedli też wczoraj do wieczerzy wigilijnej. Zwyczajowo zaczyna się od odśpiewania troparu - pieśni na cześć narodzonego Jezusa. Potem zebrani dzielą się przyniesioną z cerkwi prosforą - liturgicznym chlebem na zakwasie. Na stole stoi dwanaście postnych potraw, wśród których króluje kutia. Nie brakuje oczywiście - tak jak u rzymskich katolików - prezentów, choinki i śpiewania kolęd.
W domu Stefana Hładyka, mieszkańca Bielanki w powiecie gorlickim, tradycyjnie na wigilijnym stole kładziono talerz dla zbłąkanego wędrowca. Z każdej potrawy, która pojawiła się podczas kolacji, trzeba było odłożyć po jednej łyżce.
- Jeśli gość się nie pojawi, zawartość talerza zjadają zwierzęta. Jeśli zaś w domostwie nie ma zwierząt, jest ona spalana w piecu - opowiada Hładyk. W powiecie gorlickim świętuje ok. 2 tys. wyznawców prawosławia.
Wyznawcy prawosławia i grekokatolicy Wigilię świąt Bożego Narodzenia obchodzą według kalendarza juliańskiego, zatem 13 dni później niż w Kościele rzymskokatolickim.
Współp.: Halina Gajda. Łukasz Bobek, Łukasz Razowski
Aneta Żukowska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/01/07

