Uratowana przez licealistów klacz Awersja do domu na Mazurach trafi w tym miesiącu
09.01.2010
21-letni koń został wykupiony z rzeźni przez uczniów przy współpracy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Mimo że towarzystwo ma środki na transport zwierzęcia, nie można przewieźć Awersji, gdyż najpierw trzeba przeprowadzić kontrolę przedadopcyjną ośrodka na Mazurach. W dodatku klacz jest chora, potrzebuje dobrych warunków i stałej opieki.
- Aby klacz trafiła do nowego właściciela, najpierw musimy przeprowadzić tam rutynową kontrolę - wyjaśnia zwłokę Beata Czerska, prezes zakopiańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Niestety, od świąt TOnZ nie mógł skontaktować się z osobą zainteresowaną adopcją Awersji. Udało się to dopiero teraz. Mimo iż uzyskano zgodę na kontrolę przedadopcyjną, transport konia nadal stoi pod znakiem zapytania. Stwierdzono u niego wodę w brzuchu oraz słoniowatość tylnej nogi.
- Obecnie Awersja jest pod dobrą opieką i przebywa w doskonałych warunkach - zapewnia Dorota Dąbrowska z krakowskiego oddziału TOnZ. - Zastanawiamy się, czy dla Awersji nie byłoby lepiej, aby została pod opieką Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Krakowie. Transport na odległość siedmiuset kilometrów mógłby być dla niej uciążliwy. Jednak propozycja ta wywołała żywe emocje wśród młodzieży.
- Nie ma mowy - stanowczo oświadcza Ewelina Łojas, z której inicjatywy doszło do zorganizowania zbiórki na wykup zwierzęcia. - Awersja nie zostanie w Gdowie.
Uczennica ma stały kontakt z panią z Mazur, która miałaby przyjąć konia. Zapewnia, że tam jest właśnie jej miejsce. - To będzie dla niej najlepsze rozwiązanie. Ośrodek na Mazurach to dobry wybór - mówi licealistka.
- O ile nasza kontrola na Mazurach wypadnie pomyślnie, Awersja w połowie stycznia pojedzie tam - zapewnia Dorota Dąbrowska.
Łukasz Razowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/01/09
