Zakopane — portal z-ne.pl

Fałszywe alarmy o zwierzętach

11.01.2010

Fałszywe alarmy polegają na tym, że pracownicy TOZ wzywani są do interwencji w odległych miejscowościach powiatu tatrzańskiego. Po przybyciu pod wskazany adres okazuje się, że ktoś robi sobie głupie żarty.

- Jesteśmy w ten sposób nękani - przyznaje prezes zakopiańskiego TOZ Beata Czerska. - Kilkakrotnie osobiście musiałam jechać w odległe miejsca, bo ktoś zadzwonił, że męczy się tam zwierzęta. Po dotarciu tam przekonywałam się, że takie incydent nie mogły się zdarzyć. Przykładowo pojawiło się zgłoszenie, że w Czarnym Dunajcu ktoś przywiązał psa do drzewa koło cmentarza.

- Żadnego psa tam nie było. W dodatku nie ma tam też drzew - wspomina Czerska.

Pracownikom trudno jest odróżnić prawdziwy alarm od fałszywego.

- To są telefony od osób dorosłych, nie od dzieci - zauważa Czerska. - Może to osoby przez kogoś inspirowane?

Prezes TOZ uważa, że to złośliwe nękanie. Ponieważ takich telefonów było sporo, Towarzystwo musiało się zwrócić o pomoc do policji.

- Takie niepokojące nękanie jest wykroczeniem - mówi nam rzecznik zakopiańskiej policji nadkom. Kazimierz Pietruch. - Natomiast jeśli policja dostanie fałszywą informacje wynikającą z czyjegoś żartu, to jest bezpodstawne wezwanie.

Za nękanie grozi kara grzywny, a za nieuzasadnione wezwanie policji sąd może orzec karę więzienia.

Łukasz Razowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/01/11