Zakopane — portal z-ne.pl

W bogatym Zakopanem biedy niestety nie brakuje

23.01.2010

W ubiegłym roku gmina Zakopane oraz województwo małopolskie sfinansowały uboższym mieszkańcom rekordową liczbę posiłków, bo ponad 37 tysięcy. Statystycznie więc każdy zakopiańczyk sięgnął po prawie dwa darmowe obiady. Czy to znaczy, że bieda w bogatym Zakopanem stała się dotkliwsza?

Zakopane jest miastem bardzo specyficznym.

Przewijają się tu wielkie fortuny (kilku mieszkańców Zakopanego od wielu lat jest na liście 100 najbogatszych Polaków), działa tu ponad 5 tysięcy firm, na ulicach widać coraz droższe samochody, powstają coraz większe pensjonaty, ładniejsze domy...

- Sporo u nas bogatych ludzi, bo ostatnio turyści płynęli wielką rzeką. Ale biedy też nie brakuje - podkreśla pani Maria, starsza gaździna handlująca na zakopiańskich ulicach. - Są tacy, co do garnka nie mają co włożyć, szczególnie ludzie starsi. Przecież jeśli dostanie te 600 czy 700 złotych, to jak ma wyżyć ? A nasze miasto tanie nie jest. Ostatnio żywność zdrożała i to sporo!

Pani Anna, mieszkająca na osiedlu Słoneczne w Zakopanem, mówi, że od lat obserwuje ludzi spacerujących po Równi Krupowej.

- Wie pani, ilu ludzi starszych grzebie w tutejszych śmietnikach! - podkreśla zakopianka. - Idą wcześnie rano, bo potem pewnie się wstydzą tak przy ludziach przeszukiwać śmietniki. Szukają jedzenia. Aż żal człowiekowi się robi! Cokolwiek się wyrzuci do kontenera ze śmieciami, w błyskawicznym tempie znika!

Niestety, nie tylko ludzie starsi w Zakopanem głodują.

- Coraz więcej dzieci przychodzi do naszej świetlicy. Obecnie mamy ich około stu. Są wśród nich dzieci głodne. Często przed 18 dzieci przylatują do nas i proszą choćby o bułki - twierdzi radna Bożena Solańska ze świetlicy środowiskowej „Promyczkowo", gdzie dzieci także otrzymują posiłek, podwieczorek. Według pani Bożeny, takich świetlic powinno w Zakopanem być więcej.

Potwierdza to też radny Józef Figiel, na co dzień kościelny.

- Dzieci słabły na porannym nabożeństwie. Gdy pytaliśmy, czy jadły, mówiły, że nie i głodne szły do szkoły - zaznacza.

W 2009 roku, jak podsumowuje Ewa Bromilska-Zawiła z Ośrodka Pomocy Społecznej, gmina wykupiła 37 tys. 300 posiłków za kwotę 344 tys. zł (w 2008 r. było to 254 tys. zł).

- W ubiegłym roku tak nakarmiliśmy mieszkańców, jak jeszcze nigdy wcześniej i - podkreśla Zawiła. - Karmimy już nie tylko dzieci chodzące do szkoły, ale i te do lat 7 oraz dorosłych.

Jednak, jak mówi, trudno jest stwierdzić, czy liczby świadczą o tym, że nasze miasto ubożeje.

- Dysponowaliśmy w 2009 roku znacznie większymi środkami na dożywianie - zaznaczyła pracownica Ośrodka Pomocy Społecznej.

Wiceburmistrz Zakopanego, Jan Gąsienica Walczak, uważa, że nasze miasto raczej nie biednieje. - Wydaje mi się, że kiedyś ludzie bardziej wstydzili się zwracać o pomoc społeczną. Teraz stali się odważniejsi w korzystaniu z tego wsparcia - twierdzi wiceburmistrz Walczak. - Dobrze, że jest taka pomoc w naszej gminie!

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/01/23