Zakopane — portal z-ne.pl

Krupówki mają swoją prywatną ochronę

02.02.2010

Krupówki mają swoją prywatną ochronę

Na Krupówkach pojawili się wczoraj ochroniarze z prywatnej firmy, którą wynajęła gmina Zakopane. Mają rozprawić się raz na zawsze z nielegalnym handlem na zakopiańskim deptaku. Na początek ochroniarze będą na Krupówkach przez miesiąc.

- Podpisaliśmy umowę na miesiąc, na okres próbny, z firmą ochroniarską, która ma robić porządek na Krupówkach we współpracy ze strażą miejską i policją - informuje Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. Dodaje, że ochroniarze będą na Krupówkach przez osiem godzin, ale kilka razy w ciągu dnia, a nie od godziny 8 do godziny 16. Koszt miesięcznej ochrony to 10 tys. zł.

Jak zaznacza wiceburmistrz Solik, ochroniarze mają wspomagać strażników miejskich i policjantów, gdy ci będą musieli być w innym miejscu. Ochroniarze zajmą się sprawdzaniem handlarzy na Krupówkach.

- Wielu handluje tu nielegalnie, nie opłaca zajmowanego na pasie drogowym miejsca. Ochroniarze będą mogli legitymować handlujących - podkreśla wiceburmistrz.

Wczoraj na zakopiański deptak wyruszył pierwszy patrol składający się z trzech ochroniarzy. Na pierwszy ogień poszło stoisko ze słodyczami.

- Jego właściciel ma wpis do ewidencji działalności gospodarczej, ale nie ma uprawnienia od urzędu miasta, które zezwalałoby na handel na deptaku -mówi Wiesław Jędrusik z firmy ochroniarskiej, która patroluje Krupówki. - Zwróciliśmy mu uwagę, że nie ma prawa tutaj stać, lecz on nie chciał opuścić tego miejsca. Zawiadomiliśmy zatem straż miejską i policję, która dalej będzie się zajmowała już tym problemem.

Ochroniarze z prywatnej firmy - oprócz kontrolowania handlujących - będą reagowali na wszelkie przejawy agresji.

Pierwszy dzień ochrony Krupówek przeszedł spokojnie.

- Nie było większej agresji ze strony handlujących - podsumowuje Jędrusik.

Mimo że większości legalnie handlujących podoba się pomysł wynajęcia ochroniarzy, jednak pojawiły się głosy krytyczne.

- To są dodatkowo wydane pieniądze. Lepiej by było, gdyby tym zajmowali się policjanci albo strażnicy miejscy, którzy przecież też za to biorą pieniądze - uważa pani Stanisława, handlująca na deptaku góralskimi serkami. - To tylko koszty podniesie.

Inni zaś dziwią się, że gmina wynajmuje prywatną firmę ochraniarską.

- Uważam, że burmistrz powinien przeznaczyć te pieniądze na bardziej szczytne cele, na przykład na dom dziecka. Są przecież dzieci, które nie mają co jeść ani w co się ubrać - uważa pan Konrad, turysta z Krakowa.

Nie wiadomo, czy prywatnej firmie ochroniarskiej uda się definitywnie rozwiązać kwestię handlu sznurówkami na wózku na kółkach.

- Co prawda nie zajmuje on pasa drogowego, bo jest w ciągłym ruchu, ale w końcu będzie musiał zatrzymać się, by sprzedać sznurówki - zaznacza wiceburmistrz Wojciech Solik.

Łukasz Bobek

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/02