Warszawa nie dopisała. Górale wciąż czekają
03.02.2010
Od wielu lat dwa tygodnie ferii warszawskich były dla górali złotym czasem, zupełnie jak okres świąteczno-noworoczny.
- Wtedy się nieźle zarabiało, czasem i tyle co przez pół roku - mówi Maria Gawlak, gaździna z Zakopanego, która dzierga wełniane skarpetki dla ceprów.
Teraz jednak już tak nie jest. W tym roku Warszawa nie dopisała. Na drugi turnus ferii, który rozpoczął się w miniony piątek, nie zjawiły się w Zakopanem tłumy turystów gotowych wydawać pieniądze na lewo i prawo. Nie ma się co dziwić, że górale narzekają.
- Chyba ta zima coś porobiła w tych warszawskich okolicach. Nie ma w ogóle ludzi. Chyba zostali u siebie - mówi Władysław Stopka, fiakier z Krupówek. - Co przyjechało, to przyjechało, ale wszystko jakieś takie smutne. Rok temu było inaczej, jakoś tak weselej. Odczuwało się ten sezon jako tako. A teraz to tak jakby kto ważny umarł w Zakopanem - dodaje.
Jak zaznacza fiakier Stopka, to, że sezon jest kiepski, widać choćby w zainteresowaniu przejażdżkami góralskimi saniami. - Od rana, od kiedy tu stoimy, mieliśmy tylko jeden kurs. Jak na sezon, to makabrycznie mało - stwierdza fiakier.
Niektórzy górale wróżą, że może być jeszcze gorzej.
- Mało dutków mają - mówi pani Wanda, góralka ze stoiska z regionalnymi pamiątkami. - Ja nie wiem, czy nie będzie gorzej niż rok temu. Nie kupują pantofli. Zachęcamy, by kupowali, ale tylko pytają o cenę, macają ręką, i tyle - śmieje się gaździna.
- Gdy się analizuje ferie małopolskie, które się skończyły, i obecnie trwające ferie warszawskie, widać, że jest mniej turystów w Zakopanem niż przed rokiem czy 2-3 lata temu - przyznaje Agata Wojtowicz, dyrektor Biura Podróży Orbis w Zakopanem. - Konkurencja naokoło, nie tylko w Polsce, ale i na świecie, jest już bardzo duża. Mogę za to pocieszyć wszystkich w Zakopanem, że na ostatnie dwa tygodnie lutego będzie pełno turystów. Mamy na ten czas dużo rezerwacji.
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/03
