Podnieśli rejwach o „Polskie Tatry"
27.02.2010
Zakopiańscy radni z Platformy Obywatelskiej wszczęli alarm przeciwko planom rządu PO, który chce sprzedać spółkę „Polskie Tatry". Domagają się od burmistrza, by jak najszybciej przeprowadził publiczną debatę na ten temat. Obawiają się bowiem, że gmina może stracić na tej prywatyzacji.
Spółka „Polskie Tatry" należy w 72 proc. do skarbu państwa, w pozostałych - do gminy Zakopane, która wniosła do niej m.in. kemping pod Krokwią, działkę na Antałówce koło aquaparku, pensjonat „Warszawiankę". Firma znalazła się na ministerialnej liście przedsiębiorstw skarbu państwa przeznaczonych do sprzedaży. Radni z Platformy wystosowali do burmistrza Zakopanego apel, aby jak najszybciej podjął działania, tak by gmina nie straciła na sprzedaży spółki.
- Skarb państwa zamierza do 2011 roku sprzedać inwestorowi branżowemu wszystkie akcje spółki „Polskie Tatry" - poinformował na sesji radę miasta jej przewodniczący, Maciej Wojak. - Gmina nasza nie podjęła dotąd żadnych decyzji, co zrobić ze swoimi akcjami wartymi wiele milionów złotych!
Radni z PO chcieli wiedzieć, jakie jest stanowisko gminy, czy planowana jest sprzedaż akcji, czy też jest możliwe odzyskanie części wniesionego przez gminę aportem do spółki majątku, np. ok. czterech hektarów działki zajmowanej przez kemping. Tam miasto planowało wybudowanie sali wielofunkcyjnej.
- Zakopane wielki majątek wniosło do „Polskich Tatr" i może się okazać, że nic z tego nie ma! Zróbmy pilne spotkanie, w jakim kierunku idziemy z „Polskimi Tatrami", żebyśmy jako gmina źle na tej operacji nie wyszli! - ostrzegał w imieniu radnych z PO Wojak.
Poseł Platformy, Andrzej Gut-Mostowy mówi, że takie plany względem „Polskich Tatr" były już co najmniej od trzech lat.
- Wszystkie partie, nie tylko Platforma, są zgodne co do tego, że państwo absolutnie nie powinno zajmować się prowadzeniem hoteli, czy gastronomią - podkreśla poseł Mostowy. - Tak zresztą jak i samorządy!
Jak jednak dodaje, nie rozmawiał w tej sprawie z ministrem skarbu państwa, bowiem uważa, że jest to kwestia rozmów pomiędzy burmistrzem Zakopanego a resortem. - Nikt mnie do takich rozmów nie upoważnił, a poza tym nie mogę ingerować w sprawy ministra - zaznacza poseł PO. Wyjaśnia przy tym, że wystąpienie radnych nie miało na celu krytykowania posunięć rządu, ale jedynie pozyskanie informacji, co zamierzają w związku z prywatyzacją władze gminy.
Burmistrz Zakopanego, Janusz Majcher, jednak nie wie, co zrobi skarb państwa z mniejszościowym udziałowcem.
- Wielokrotnie rozmawiałem z ministrem, wiceministrem, szefem rady nadzorczej spółki, aby problem rozwiązać - wyjaśniał burmistrz.
- Proponowaliśmy ze swej strony różne rozwiązania, na przykład rozwiązanie spółki i wyciągnięcie naszych udziałów. Nie było na to zgody. Zablokowaliśmy trzykrotne próby, aby gminę pozbawić możliwości decydowania o spółce. Teraz skarb państwa nie może sprzedać jej bez wiedzy i zgody gminy! - uspokajał Majcher.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/02/27
