Zakopane — portal z-ne.pl

Zmarł człowiek, którego stratował koń na Gubałówce

02.03.2010

- Z tego, co udało się nam dowiedzieć, Andrzej schodził w dół, obok wyciągu narciarskiego na Gubałówce, gdy stratował go spłoszony koń - opowiada brat Andrzeja, Wacław Bachleda z Zakopanego. - Brat był przytomny, podał nazwisko, adres. Trafił na obserwację do szpitala - dodaje.

Rodzina ma żal, że nikt nie poinformował jej o wypadku - ani szpital, ani policja. Gdyby nie znajoma pracująca w szpitalu, nie wiedzieliby, że coś mu się stało.

- Brat zaczął na drugi dzień tracić przytomność - mówi pan Wacław. - Po tomografii natychmiast przewieziono go do Krakowa, zrobiono trepanację czaszki. Potem nastąpił obrzęk mózgu.

Zmarłego wspomina przyjaciel Andrzej Konior.

- Był utalentowanym rzeźbiarzem, kochał Tatry - wspomina Andrzej Konior.

Ostatni spacer po Gubałówce okazał się dla niego tragiczny.

- Kogo mamy winić za śmierć brata - pyta pan Wacław. - Różne plotki do nas docierają, dotyczące tego, do kogo należał koń.

Zakopiańska prokuratura wszczęła wczoraj śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

- Mamy problem z wytypowaniem właściciela zaprzęgu - mówi Zbigniew Lis, prokurator rejonowy w Zakopanem. - Gdy policja przybyła na miejsce wypadku, nie było już konia. Ustaliliśmy, że przyszło dwóch ludzi i go zabrało. Jednak świadkowie nie byli w stanie lub nie chcieli powiedzieć, kto to był - dodaje prokurator.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/03/02