Zakopane — portal z-ne.pl

Architekci mówią dlaczego Zakopane jest brzydkie

12.03.2010

Architekci mówią dlaczego Zakopane jest brzydkie

- Zakopane nigdy nie powstawało według jakiegoś planu - wyjaśnia architekt i regionalista Jan Karpiel Bułecka. - Ilu było ludzi zorientowanych w budownictwie, tyle było koncepcji rozwoju. Zaznaczmy, że Zakopane początkowo nie było miastem i powstawało niejako „na żywo".

Jak zauważył Karpiel Bułecka, Zakopane nie było miastem ani nawet wsią. Były tu luźne osiedla a motorem napędowym był dwór w Kuźnicach i działająca tam huta żelaza.

- Początkowo Krupówki były ścieżką prowadzącą do dworu - mówi zakopiański architekt. - I właśnie według tych wydeptanych dróg powstawała zabudowa.

Dlatego właśnie Zakopane w obecnej formie wygląda tak jak teraz, bez ogólnego planu i koncepcji. Same budynki powstawały podobnie jak ulice - żywiołowo.

- Budowano wzdłuż ulic - mówi Jan Karpiel Bułecka. - Najpierw drewniane, potem murowane. Z czasem zaczęło pojawiać się budownictwo w stylu zagranicznym, jak szwajcarski i bawarski.

Jednak nie było ono pod Tatrami mile widziane. Patrzono na nie krzywym okiem. Ale dzięki temu Zakopane może poszczycić się swoim własnym stylem w architekturze.

- Styl szwajcarski niezwykle bowiem mierził Stanisława Witkiewicza. To on, mimo iż był dramaturgiem, stworzył niezwykle popularny styl zakopiański w budownictwie - wyjaśnia Bułecka. Największy boom nowych budynków Zakopane przeżyło w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Tworzono wtedy brzydkie, klockowate bloki z myślą o Mistrzostwach Świata w Narciarstwie FIS.

- Budowano je szybko i dużo z uwagi na ekonomię - tłumaczą architekci.

Budynki te stoją po dziś dzień i to właśnie one tak bardzo nie podobają się turystom. Chodzi między innymi o osiedle Słoneczne, Granit, Dom Wczasowy „Rzemieślnik".

W ostatnich latach bolączką władz miasta stali się deweloperzy, którzy budują dużo, wszędzie gdzie się da i nie raz bez ładu i składu.

- Dzięki planom zagospodarowania przestrzennego Zakopanemu udało się poważnie ograniczyć niekontrolowany rozwój budownictwa - zaznacza Karpiel.

Jednak wygląda na to, że nigdy nie powstanie taki plan, który wszystkich zadowoli.

- Ilu mieszkańców, tyle jest chęci na wygląd miasta - stwierdza zakopiański architekt. - Ale nie jest źle, coś powoli zaczęło się z planów wyłaniać. Pamiętajmy o tym, że często sami sobie jesteśmy winni. Spójrzmy na to, co się dzieje pod Gubałówką czy w okolicach Wielkiej Krokwi. To sami mieszkańcy mają wpływ na wygląd tych miejsc a wszelakie działania władz miasta są torpedowane. A przecież można stworzyć ładne architektonicznie i czyste miejsca do handlu, tak jak to jest zorganizowane w światowych kurortach. Trzeba tylko chcieć się porozumieć - dodaje na koniec.

Łukasz Razowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/03/12