Schody nie do pokonania
23.04.2010
Po licznych skargach od naszych Czytelników, postanowiliśmy sprawdzić, czy matka z dzieckiem w wózku jest w stanie w Zakopanem załatwić samodzielnie najpilniejsze sprawy. Dotyczy to również osób niepełnosprawnych, które poruszają się na wózkach inwalidzkich.
Pierwszą przeszkodę nasza matka z dzieckiem napotkała u wrót starostwa powiatowego.
Strome i niezwykle długie schody uniemożliwiają wejście do budynku.
- To wina nieporozumień własnościowych dotyczących budynku - wyjaśnia Andrzej Skupień, wicestarosta tatrzański. - Do tej pory nie mogliśmy nic zrobić. Natomiast zamontowany jest tam dzwonek, którym osoby niepełnosprawne lub matki z dziećmi mogą nacisnąć i poprosić kogoś o pomoc przy wejściu do budynku. Pracownicy wtedy wniosą petenta po schodach.
Z kolei w urzędzie miasta, do którego wybrała się nasza zaprzyjaźniona starsza pani, okazało się, że z wejściem do budynku nie ma problemu, bo podjazdy są przygotowane. Problem jednak rodzi się wówczas, gdy z wózkiem trzeba dostać się na piętra. Na parterze budynku znajduje się zaledwie kilka wydziałów.
- W urzędzie jeszcze nie ma windy - przyznaje Jakub Sikorski, doradca burmistrza do spraw osób niepełnosprawnych, który sam porusza się na wózku inwalidzkim.
Mimo braku windy nasza babcia mogła załatwić sprawy urzędowe. Obsługa recepcji zadzwoniła do wskazanego wydziału po pracownika. Natomiast funkcjonariusz straży miejskiej zaproponował, że pomoże wnieść wózek na piętro. To jednak za mało. - Winda zostanie zamontowana na wiosnę przyszłego roku - zapewnia Jakub Sikorski.
Przeszkody terenowe są nie tylko w urzędach, ale też na samych ulicach. Wciąż za mało jest obniżonych krawężników dla wózków. Często kierowcy parkują auta tak, że nie da się obok nich przejść. Pozostaje nam jedynie apelować do zmotoryzowanych o rozwagę.
Łukasz Razowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/04/23

