Bezpieczne huśtanie tylko w parku miejskim
10.05.2010
Mały, półtoraroczny Andrzejek z tatą lub mamą niemal codziennie wędruje przez pół miasta, żeby pobawić się w parku miejskim. Jak mówi jego tata, Andrzej Przyłęcki, na osiedlu, gdzie mieszkają, nie ma nic dla dzieci.
- Z tego, co wiem, jest jakaś mała, metr na metr piaskownica na Kasprusiach i tyle! - przypomina sobie pan Andrzej. - Chyba jeszcze na Szymonach jest jedna huśtawka i piaskownica. I to już wszystko dla maluchów na całe Zakopane. A w Nowym Targu mogą mieć przy co drugim bloku huśtawki i piaskownicę i oprócz tego kilka dużych placów zabaw wmieście.
W Zakopanem jest jeszcze plac zabaw na osiedlu Słoneczne. Stara zarośnięta chwastami rozpadająca się piaskownica, jedna zardzewiała z pękniętą deską huśtawka i kilka metalowych drążków...
- Jak jest ładna pogoda, to chłopcy tam się bawią, ale mnie mama nie pozwala, bo mówi, że jest niebezpiecznie - tłumaczy 10-letnia Monika mieszkająca w pobliskim bloku.
Owszem, zakopiańskie dzieci mają ładny i odnowiony plac zabaw w parku miejskim, ale przychodzi tu całe Zakopane, a atrakcji nie ma tam aż tak wielu. Latem, gdy dołączają jeszcze turyści ze swymi pociechami, robi się tam ciasno. Często zdarza się, że maluchy muszą czekać w kolejce do huśtawek lub karuzeli.
Władze Zakopanego dostrzegają, jak twierdzą, problem, i deklarują chęć jego rozwiązania.
- Wiem, że nie mamy zbyt wielu placów zabaw, bo nawet moja wnuczka przychodzi do mnie ze skargą „Dziadek, a gdzie ja się mam bawić?" - mówi burmistrz Janusz Majcher. - Ale nie możemy wybudować piaskownic, bo te ze względu na higienę musiałyby być ogrodzone, by nie wchodziły do nich psy i koty.
Jak dodaje burmistrz Majcher, planowana jest budowa nowoczesnego placu zabaw na dolnej Równi Krupowej, gdzie miejsce samo prosi się o takie atrakcje. Tu bowiem wielu rodziców przychodzi na spacery ze swymi dziećmi. Ale na razie mogą one tylko pobiegać i to po dziurawych alejkach.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/05/10

