Zakopane — portal z-ne.pl

Krupówki przestały być złotą żyłą dla „ulicznych" biznesmenów

12.05.2010

Krupówki przestały być złotą żyłą dla „ulicznych" biznesmenów

Jak mówi najstarszy stażem karykaturzysta, bo rysuje na Krupówkach już od ponad 10 lat - z tym zarobkiem na deptaku jest tak jak w banku.

- Jeśli jesteś zdolnym, przedsiębiorczym bankierem, pniesz się po szczeblach kariery. A jak jesteś do niczego, przez całe lata będziesz tkwił na słabo opłacanym stanowisku - tłumaczy artysta. - Tak jest i z nami. Ja rysuję dobrze, więc mam klientów, ale nie zawsze. W każdym razie nie dorobiłem się przez te 10 lat willi z basenem, nawet własnego mieszkania.

Lecz - jak mówi drugi karykaturzysta z dolnych Krupówek - są tacy, co się na deptaku dorobili majątku. - Od pięciu lat, z tego, co słyszałem, ludzie dorabiają się na lodach - tłumaczy. - Nie to co z karykatur. W ciągu ostatnich lat ceny poszły w górę, a ja za swoje prace biorę tyle samo. To jak mam się dorobić?

30 zł - za całą postać, 20 zł - za głowę, a dla wycieczki szkolnej - promocyjnie po 10 zł. Owszem, w sezonie rysownik może zarobić, ale np. wczoraj, choć zainteresowanych było sporo, to jednak niewielu dzieciaków zdecydowało się na karykaturę i wydanie 10-30 zł.

Wydaje się, że lepiej mają się handlujący pamiątkami. - Myślę, że z Krupówek ciągle jeszcze da się wyżyć - podkreśla pan Jacek, handlujący różnego rodzaju ozdobami i maskotkami. - Trzeba mieć pomysł, co w danym sezonie sprzedawać. Ostatnio hitem były chusty góralskie. Szły jak woda. Ale już zainteresowanie nimi słabnie i znowu trzeba wymyślić coś nowego.

Jednak, jak mówi, 3-4 tys. zł dziennie w sezonie to nie jest zły utarg. Można wyżyć!

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/05/12