Zakopane: mijają miesiące, a koński problem trwa!
17.05.2010
W Krakowie wystarczyły dwa wypadki z udziałem koni, by władze miasta wprowadziły zasady pracy, które mają je chronić przez zbytnią eksploatacją. W Zakopanem doszło już do siedmiu wypadków, zginął człowiek stratowany przez konie - i nic. Instytucje tylko przerzucają się odpowiedzialnością za to, kto powinien egzekwować przepisy regulaminu dla fiakrów.
Na dniach do Sądu Rejonowego w Zakopanem ma wpłynąć akt oskarżenia przeciwko fiakrowi z Gubałówki, którego pozostawione bez opieki konie w lutym stratowały spacerującego po zboczu zakopiańczyka. 60-letni mężczyzna nie przeżył. Miesiąc wcześniej tylko cudem nie doszło do podobnego wypadku na Krupówkach.
Mimo tylu nieszczęśliwych zdarzeń w Zakopanem prawie nic nie zrobiono, by zwiększyć bezpieczeństwo ludzi spacerujących po ulicach. Jedyne, co przez dwa lata obietnic udało się zrealizować, to postój dla dorożek na Gubałówce. - Będzie gotowy na lato - zapewnia Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. - Ma zapewnić większe bezpieczeństwo, bo tylko jeden koń będzie czekał przy drodze, pozostałe dorożki będą odsunięte od traktu.
Na innych postojach w Zakopanem nie zapowiadają się żadne zmiany. Tymczasem w Krakowie władze miasta opracowały cały kodeks dla koni stojących na Rynku, m.in. mają one pracować maksymalnie 12 godzin, potem będą mieć wolny dzień, w upale nie wolno im stać w godz. od 9 do 15. Pojawią się też tablice ostrzegające turystów, by nie zbliżali się do koni.
- My zobowiązaliśmy Związek Podhalan, aby tablice ostrzegające, że w mieście poruszają się po ulicach zaprzęgi konne, ustawiono przy postojach, a także przy wjeździe do Zakopanego. Konie miały też być przywiązywane do specjalnych poręczy.
Nic z tego jednak nie zostało zrobione - podsumowuje Solik.
Tablice ostrzegające są konieczne, gdyż nawet szef fiakrów Stanisław Stopka przyznaje, że jest problem z turystami, którzy drażnią konie. Jednak, według niego, poręcze spowodowałyby, że konie stałyby się agresywne.
Burmistrz Solik skarży się, że trudno wymóc na Związku Podhalan zorganizowanie węża z wodą, by fiakrzy mogli zmyć nieczystości końskie na postojach.
Potwierdzają to fiakrzy. Twierdzą, że ZP zobowiązał się zorganizować wywóz nieczystości z pojemników ustawionych przy postojach, ale i z tego nic nie wyszło.
Wiceprezes zakopiańskiego oddziału ZP Krzysztof Król-Łęgowski mówi, że sprawa zorganizowania bezpiecznych i czystych postojów zostanę poruszona na środowym posiedzeniu Związku - półtora roku od momentu gdy rozpoczęto rozmowy o bezpieczeństwie.
Halina Kraczyńska
Kto tu rządzi?
Po półtora roku od wypadku z udziałem konia na Gubałówce, który zapoczątkował czarną serię, powinniśmy w końcu zadać pytanie: kto tu rządzi - miasto, czy Związek Podhalan? Wiceburmistrz Solik radzi Związkowi, co ma zrobić na Krupówkach, czyli na ulicy, którą zarządza miasto. ZP nie robi nic, więc władze miasta rozkładają ręce i mówią „próbowaliśmy". Tymczasem w Krakowie to nie fiakrzy rządzą na Rynku. Nikt tam im niczego nie proponuje, lecz wymaga dostosowania się do przyjętych reguł. U nas tak się nie da?
Łukasz Bobek
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2010/05/17

