W RYTMIE SZANT I MORSKICH OPOWIEŚCI
07.11.2011
Sala była wypełniona po brzegi. W spotkaniu wzięło udział ok. 90 osób. Nie zabrakło także dzieci, zbierających pieczątki do programu „Coolturalny Człowiek”, ogłoszonego przez Urząd Miasta Zakopane. Dodatkowego kolorytu spotkaniu dodawała nowa, morska aranżacja, przedstawiająca gigantyczną kałamarnicę – Krakena, w towarzystwie dwóch statków żaglowych, którą zaprojektował Jan Wierzejski. Wieczór był jubileuszowym - dziesiątym spotkaniem, wynikiem współpracy między Muzeum Tatrzańskim a Michałem Pietrzakiem, prowadzącym klubokawiarnię w Dworcu Tatrzańskim, która rozpoczęła się dokładnie rok wcześniej.
Atmosfera czwartkowego wieczoru była szczególna. Nie zabrakło rytmów gitary i prawdziwie morskich akordów. Wieczór rozpoczął Arkadiusz Dudek czterema szantami, w tym słynną „Morskie opowieści”. Zachęcał publiczność do wspólnego śpiewania. Część zgromadzonych osób spróbowała swoich sił w śpiewaniu szant, korzystając z wydrukowanych tekstów.
Wykład o morskich potworach, piratach i korsarzach poprowadził Wojciech Szatkowski. Przedstawił legendę o złowrogim Latającym Holendrze, holenderskiego kapitana van Deckena, który obłożony w XVIII w. klątwą krąży po morzach i oceanach, nie zaznając spokoju. Wróży on marynarzom śmierć lub wpadnięcie na rafy. – Kolejnymi stworzeniami morskimi, wróżącymi śmierć marynarzom, były syreny. Według greckich mitów zamieszkiwały one morza greckie między Scyllą i Charybdą. Były pół-kobietami i pół-ptakami. Dopiero w mitach rzymskich było to pół-kobiety, pół-ryby. Niektóre z nich według morskich legend zamieniły się w rafy. Zawsze były piękne i wabiły żeglarzy swoim głosem – tłumaczył prelegent. Po kolejnej porcji szant, takich jak „Bijatyka”, „Stary bryg” i po wspólnym śpiewaniu, przyszła pora na dalszą część morskich opowieści. Ich bohaterami byli legendarni piraci i korsarze z Morza Karaibskiego – bukanierzy, zwani też flibusteriami. - Francuscy Bracia Wybrzeża – bo tak ich nazywano – zamieszkali na Wyspie Tortuga, niedaleko Haiti. Zaś bukanierzy angielscy za bazę mieli Port Royal na Jamajce. Był to przytułek pijaństwa i rozpusty na ogromną skalę. Skradzione pieniądze aż paliły ręce piratów. Potrafili wydawać ogromne pieniądze na zabawach, które trwały tygodniami. Stamtąd atakowali złote i srebrne floty hiszpańskich galeonów handlowych, zmierzające przez Atlantyk do Europy. Najsłynniejszym ich wyczynem była atak w 1671 r. pod dowództwem Henry Morgana na Panamę. Zdobyte tam łupy były tak wielkie, że trudno je do dzisiaj oszacować – tłumaczył Wojciech Szatkowski. – Oprócz Morgana sławą okryli się i inni piraci: Michel de Grammond, szlachcic z pochodzenia, L' Ollonais, Montbars Ludobójca, czy słynny w XVIII wieku kapitan Edward Teach „Czarnobrody”. Posiadał on wielki okręt „Queens Mary Revenge”, był postrachem wód wokół Florydy. Obecnie czasy piratów powróciły w świetnym filmie „Piraci z Karaibów”. Postacią, która kojarzy się z piratami jednoznacznie jest kapitan Jack Sparrow, którego w „Piratach” świetnie zagrał Johny Depp. Przedstawiono także legendy o Krakenie, żaglowce z całego świata, w tym polskie „Dar Młodzieży” i „Pogorię”, pokazano kobiety piratki: Mary Read i Annę Bonny oraz opowieść o Moby Dicku – Białym Wielorybie i polującym nań kapitanie Ahabie. Wieczór ten jest zapowiedzią cyklu spotkań morskich w Dworcu Tatrzańskim, które będą poświęcone opowieściom z trzech oceanów. Następne, jak zapowiadają organizatorzy, odbędzie się już niedługo.
Anna Wende-Surmiak
Fot. Wojciech Szatkowski
Źródło: https://www.muzeumtatrzanskie.pl

