A za lasem...
4 wpisów. Archiwum — bez odpowiedzi.
...Morskie Oko - oczywiście:-)
Och Ela… i po niespodziance… zdradziłaś tajemnice. :-(
Pewnie musiałaś tam być, więc wszystko wybaczam. :-) :-)
Pewnie musiałaś tam być, więc wszystko wybaczam. :-) :-)
Dawno, dawno temu kiedy przyjechałam po raz pierwszy w Tatry, była to moja pierwsza wycieczka i byłam wręcz rozczarowana "szlakiem" do Morskiego Oka. Lasem, asfaltem, przecież u nas w Karkonoszach jest "bardziej pod górkę".
Aż tu nagle taki widok, że dech zapiera, i stało się - zakochałam się.
Od tej pory jestem w Tatrach co roku i na nowo je odkrywam.
A Morskie Oko? no cóż jest dzisiaj dla mnie sentymentalnym przystankiem na szlaku. Ela.:-)
Aż tu nagle taki widok, że dech zapiera, i stało się - zakochałam się.
Od tej pory jestem w Tatrach co roku i na nowo je odkrywam.
A Morskie Oko? no cóż jest dzisiaj dla mnie sentymentalnym przystankiem na szlaku. Ela.:-)
I jak to łatwo i niespodziewanie w tych Tatrach się zakochać, i to na całe życie.
Ilu już tak wpadło "jak śliwka w kompot", tego nie zliczymy.:-)
Ilu już tak wpadło "jak śliwka w kompot", tego nie zliczymy.:-)
