To tacy z was sąsiedzi...
20 wpisów. Archiwum — bez odpowiedzi.
Na tablicy nie ma informacji w j. polskim. Rezerwat jest w pasie przygranicznym z Polską, a napisy po niemiecku, nawet po węgiersku, a po polsku nie. Niech się nie dziwią, że tam czasem ktoś włazi. Rolfie, tu widać "pyszałkowatość", o której pisałeś.
Braki tłumaczeń polskich widać również ( a raczej słychać) chociażby w elektriczce - zapowiedzi kolejnych stacji są w różnych językach, ale po polsku nie.
W restauracjach to samo - rzadko kiedy menu w karcie jest tłumaczone na język polski.
W restauracjach to samo - rzadko kiedy menu w karcie jest tłumaczone na język polski.
Masz rację Rafale, słowacka mowa to bardzo trudna mowa. Szczególnie ta na tej tablicy, niezrozumiała jest dla przeciętnego polaka .... w przeciwieństwie do węgra, czy niemca. W elektriczce też pyszałki podają informacje po niemiecki i angielsku, a w języku najbliższych sąsiadów ni chu... chu.
o sorry, o elektriczce w między czasie już Kristin napisała ... za wolno piszę klawiaturą/:-)
Dokładnie jest tak jak mówisz, w niektórych schroniskach i restauracjach są rysunki w karcie dań. Ale ludzie są przemili, w sklepach, na ulicy, w wielu innych miejscach też. Mnie nieznajoma Słowaczka z Lendaku (bo tam też byłam) zaprosiła do własnego domu na kawę i na lody. Z takim traktowaniem to się w Polsce nie spotkałam.
no właśnie z tym menu.... tu jest ogromny problem, bo zamiast czosnkowej można przez pomyłkę zamówić flaki, a zamiast knedliczków - schabowy, no i zamiast do doliny wielkiej zimnej wody można zawędrować do staroleśnej. Wstyd bracia słowioki.
...ja tam nie uważam tego za pyszałkowatość, ale mogliby uczynić gest w stronę sąsiadów - Polaków, którzy dość licznie odwiedzają ichnią stronę Tatr .
Pomimo tego - i tak bardzo lubię Słowaków :-)
Pomimo tego - i tak bardzo lubię Słowaków :-)
miller, to co na tablicy to ja zrozumiałam, w elektriczce są wyświetlane nazwy stacji i to też nie stanowi problemu dla polaka.
Mowa słowacka jest zrozumiała dla polaka, bo z tą panią która mnie zaprosiła do siebie, miło mi się rozmawiało kilka godzin (aż mi było głupio, że tak długo ale ona mnie zatrzymywała, przemiła pani).
Mowa słowacka jest zrozumiała dla polaka, bo z tą panią która mnie zaprosiła do siebie, miło mi się rozmawiało kilka godzin (aż mi było głupio, że tak długo ale ona mnie zatrzymywała, przemiła pani).
Miller, tu nie chodzi o to czy słowacki jest zrozumiały dla nas, czy nie. Chodzi o szacunek do sąsiada. Jakoś u nas w strefie przygranicznej z Czechami i Słowacją przedsiębiorcy potrafią napisać w ich języku reklamę. Przecież po polsku też by zrozumieli. Wracając do zrozumienia słowackiego przez Polaka i odwrotnie - nie zawsze się da. A menu po słowacku u osoby zielonej w tej materii może wywołać niezłe zdziwienie - hranolky, paradajky, brambory itp :)
Rafale, masz rację ja w schronisku obejrzałam rysunki i poprosiłam o to co widziałam, w jednej restauracji też korzystałam z grafiki, bo nazwy nic mi nie mówiły.
Rafale, w całej tej dyskusji o Jano i słowakach chodzi o to czyje będzie na wirchu. Ja pasuję ... chyba. ... bywasz po południowej stronie Tatr, prawda ? ... miałeś kiedykolwiek jakieś problemy językowe ?...chyba nie, więc o co kaman w całej tej dyskusji o pyszałkowatości słowaków. Polacy tacy święci ? ... ja bym wielu, ale to wielu pyszałków znalazł między Bałtykiem, a Tatrami....niestety. Wystarczy przespać się w wakacje w polskim schronisku, np. Piątka i dla porównania w Słowackim np. Terinka.... różnicę w kulturze i zachowaniu zobaczysz gołym okiem.
miller, problem to można mieć jak się na Słowacji użyje słowa "szukać", "szukam" :D
szczególnie w stosunku do gospodyni:D
Co do Polaków, nie przeczę. Nie piszę tu o Jano, tak ostro go nie oceniam, ale o braniu Polaków pod uwagę jako turystów. Wszak jest tam nas sporo. Kiedyś zapytałem po polsku kolejarza słowackiego, czy ta elektriczka jedzie do Tatrzańskiej Łomnicy - ni w ząb nie skumał. W końcu mój kolega zapytał: "Tatrzańska Łomnica?" i pokazał palcem na pociąg :D Facet zrozumiał, ale pytanie po polsku przecież nie było. Niektóre słowa z czeskiego i słowackiego są pozornie nam znajome, ale znaczą co innego (np. szukać :D) Widzę to szczególnie jako Ślązak, bo niejedno w naszej gwarze jest od nich zapożyczone. Jeździmy na Słowację i te wszystkie zastavky i vlaki są dla nas naturalne, ale ktoś kto jeszcze nie był może nie zrozumieć. Ot, przykład, teksty Jano - zazwyczaj prowadzą mnie w ślepe zaułki, nawet wujka Google...
Widzę, że przy pełni to samo nam na myśli. :) Idę zaraz, może coś znajdę :D
...szukajcie, a będzie Wam dane :-)
...to może po"szukajcie" razem.:D
Właśnie, tylko poszukam adresu do Kristin... :p
...szukaj, szukaj może znajdziesz :D
Tym razem pełnia rozwinęła nam się w jakże przyjemniejszy wątek :) Dobranoc
